Nowa, przyjęta pod koniec ubiegłego roku ustawa o grach hazardowych, jasno wyznacza strefy, w których uprawianie hazardu jest możliwe: to kasyna, salon gier, kolektura. Tymczasem okazuje się, że od połowy grudnia można w sieci całkiem legalnie obstawiać i wygrywać.

Prawie jak licytacja

Na portalu antyaukcje.pl wystarczy się zalogować, kupić tzw. kredyty, które pełnią rolę żetonów, obstawić, a potem czekać na wynik. Na czym polega gra? Portal wystawia na quasi-licytację różne przedmioty. Rolą grającego jest obstawienie dla niego najniższej i niepowtarzalnej ceny.

Wygra bowiem tylko ta oferta, która nie tylko będzie najniższa, ale też nie zostanie obstawiona przez innego gracza. Dlatego 1 grosz nie zawsze będzie kluczem do sukcesu, bo więcej niż jedna osoba może obstawić właśnie taki wynik. Co ciekawe, zwycięzca nie musi płacić wytypowanej ceny, bo produkt jest wygraną. Wpływy do krupiera to z kolei kredyty, które są niezbędne, aby dokonywać zakładu. Im droższy produkt, tym więcej potrzeba kredytów: za licytację przedmiotu o wartości 1,5 tys.

Trzeba więc zapłacić 200 kredytów, które kosztują około 5 zł. Można oczywiście obstawić więcej niż jedną cenę, czyli de facto liczbę, co zwiększa szanse na wygraną. By kupić kredyty wystarczy wysłać SMS-a.

To przecież hazard

Czym taka licytacja różni się od zakładów bukmacherskich, które dozwolone są w ściśle wyznaczonych punktach? W jednym i drugim przypadku o wygranej decyduje przecież łut szczęścia. "Mieliśmy pełną świadomość, że nasza działalność opiera się na losowości i ma charakter hazardu. Dlatego poprosiliśmy o stosowne zezwolenia ministerstwa finansów" - opowiada Andrzej Wadowski współwłaściciel portalu. Twierdzi, że najpierw procedurę prowadził resort, a później przejęła ją służba celna. "W połowie grudnia ubiegłego roku odebraliśmy zezwolenie na prowadzenie loterii promocyjnej, obłożoną 10- procentowym podatkiem. Jesteśmy pierwszą w Polsce firmą, która legalnie prowadzi grę hazardową w internecie" - szczyci się Wadowski.

czytaj dalej


Zdziwienie urzędników

Co na to resort finansów? "Nie jest możliwe, by została zalegalizowana jakakolwiek forma hazardu internetowego, bowiem nie ma definicji takiego pojęcia. Ani obowiązująca od początku tego roku ustawa o grach hazardowych, ani jej poprzedniczka nie przewidują możliwości prowadzenia takiej działalności w sieci" - poinformowała nas Sylwia Stelmachowska z biura prasowego ministerstwa finansów. Była mocno zaskoczona informacją o charakterze portalu antyakucje.pl, i o tym, że zgodę na taką działalność wydały służby celne.

Zaskoczeni nie są natomiast eksperci. "Krucjata, którą premier Tusk prowadzi przeciwko hazardowi, szczególnie internetowemu, jest z góry skazana jest na przegraną" - ocenia ekonomista Andrzej Sadowski z Centrum im Adama Smitha. Jego zdaniem politycy i urzędnicy zawsze będą bezradni wobec rozwoju nowoczesnych technologii i ludzkiej pomysłowości . "A hasła o walce z patologiami, jakie niesie za sobą hazard ,to tylko pretekst, by zwiększyć uprawnienia służb do kontroli internetu" - mówi Sadowski.