Krzysztof Bukiel, w liście do byłego prezydenta, przypomniał jego wypowiedź sprzed kilku miesięcy. Wałęsa krytykował lekarzy, że zbyt niecierpliwie domagają się wzrostu wynagrodzeń, nie dając szansy rządowi Tuska na przeprowadzenie reform.

"Zastanawiał się Pan nawet, w wypowiedzi publicznej, czy OZZL nie jest inspirowany lub kierowany w tych działaniach przez PiS" - podkreślał szef OZZL. Szef lekarskiego związku przypomniał Wałęsie, że podobne zarzuty w ubiegłym roku stawiali związkowcom politycy PiS i ówczesny premier Jarosław Kaczyński.

Zdaniem Bukiela, gdyby negocjacjami z rządem zajął się Instytut Lecha Wałęsy, istniałaby gwarancja, że rozmowy będą przebiegały w sposób pokojowy i uda się wywalczyć odpowiednie wynagrodzenia dla lekarzy.

Biuro Lecha Wałęsy odpisało OZZL bez zbędnej zwłoki: "Były prezydent nie ma możliwości podjąć się pomocy w negocjacjach z władzami".