Awantura rozpoczęła się od pytania posła Matyjaszczyka, skierowanego do Zbigniewa Ziobry. Chciał się on dowiedzieć, czy któryś z członków komisji był jego pełnomocnikiem prawnym. "Była sprawa postawienia mi zarzutu w sprawie ujawnienia akt sprawy mafii paliwowej Jarosławowi Kaczyńskiemu. Wówczas poseł Arkadiusz Mularczyk był moim pełnomocnikiem przed komisją regulaminową. Nie przypominam sobie, czy składałem w tej sprawie jakiś podpis" - przyznał Ziobro.

Poseł Lewicy nie poprzestał na tym, uparcie drążył temat. W końcu Arkadiusz Mularczyk przyznał, że reprezentował Ziobrę także podczas jego procesu z Jerzym Urbanem. "Nie pamiętam tego dokładnie, jest to kwestia do sprawdzenia" - stwierdził poseł PiS.

Eksperci: bezstronność Mularczyka może budzić wątpliwości

Potrzebna była dziesięciominutowa przerwa, by eksperci odpowiedzieli, czy istnieje możliwość wyłączenia z przesłuchania byłego ministra sprawiedliwości posła Arkadiusza Mularczyka. Niestety, ich odpowiedź nie była jednoznacza. Co prawda stwierdzili, że "pełnomocnictwo to stosunek szczególny i wymagający szczególnego zaufania", ale z drugiej strony wiedza o omawianym pełnomocnictwie była powszechna, a to z kolei stawia pytanie o czas złożenia wniosku o wykluczenie członka komisji z obrad. Zdaniem ekspertów, taki wniosek powinien być złożony przed rozpoczęciem przesłuchania, które formalnie już trwa (zaczyna się od złożenia przysięgi przez świadka).

Opinie ekspertów nie zakończyły burzliwego sporu. Jacek Kurski zacytował opinie na temat Ziobry, wypowiedziane przez posła PO Sebastiana Karpiniuka i zapytał ekspertów, czy nie mogą one stanowić podstawy do złożenia wniosku o wykluczenie go z przesłuchania byłego ministra sprawiedliwości. Eksperci odpowiedzieli, że nie, ale nie urwało to dyskusji o tym, który z członków komisji jest bardziej bezstronny.

"Nie mam żadnych wątpliwości, że ta komisja jest farsą polityczną i służy wykazaniu tezy, że w poprzedniej kadencji dochodziło do zbrodni" - mówił Mularczyk, dodając, że nie ma zamiaru wyłączać się z prac, chyba że to samo zrobiłby Sebastian Karpiniuk (PO).

Krzysztof Matyjaszczyk, który początkowo prosił jedynie posła Mularczyka o to, by wyłączył się z przesłuchania byłego ministra sprawiedliwości, po burzliwej wymianie zdań oficjalnie zgłosił wniosek o jego wykluczenie.

Na odpowiedź posła Jacka Kurskiego nie trzeba było długo czekać. Zagroził, że jeśli komisja wykluczy Mularczyka, to on złoży wniosek o wykluczenie posła Karpiniuka.

Po kolejnej przerwie i wymianie zdań wreszcie członkowie komisji przystępują do głosowania. Efekt?Jeden głos za, dwa przeciw. Trzech członków komisji wstrzymało się od głosu. "Ale pięć godzin przeleciało, panie przewodniczący" - rzucił Jacek Kurski. "Proszę nie komentować" - uspokoił go przewodniczący komisji.

Zbigniew Ziobro rozpoczął składanie oświadczenia, ale - po niespełna 30 minutach - przewodniczący komisji zarządził przerwę. Zaproponował byłemu ministrowi sprawiedliwości kontynuowanie zeznań następnego dnia. Niestety, Ziobro poinformował, że jest to niemożliwe - komisja ustaliła więc kolejny termin: 5 grudnia.

O co chcą zapytać ZIobrę

O co członkowie komisji mają zamiar pytać byłego ministra sprawiedliwości? Na pewno o to, dlaczego ówczesny minister sportu Tomasz Lipiec był zatrzymany dopiero po wyborach, skoro śledczy mieli przeciwko niemu dowody już wcześniej. Na pewno padnie też pytanie, czy Ziobro nie naciskał w tej sprawie, by afera nie popsuła PiS sondaży przed pójściem ludzi do urn.

Drugie pytanie będzie dotyczyło konfliktu Ziobry z Andrzejem Lepperem. Ten ostatni twierdził, że gdy był jeszcze ministrem rolnictwa, dostał cynk od Ziobry w sprawie zasadzających się na niego agentów CBA. Lepper twierdził, że wiedział o "szytej" przez specsłużby aferze gruntowej właśnie od ministra sprawiedliwości.

Jednak Ziobro temu zaprzeczył, a swe słowa chciał uwiarygodnić tajnym nagraniem z rozmowy z Lepperem. Dyktafon - nazywany przez Ziobrę gwoździem do trumny Leppera - okazał się jednak falstartem. Śledczy zakwestionowali jego użyteczność.

To jednak nie koniec fajerwerków, które chcą zafundować nam politycy. Dzisiejsza "Rzeczpospolita" twierdzi, że przed komisją ds. nacisków na specsłużby za rządów PiS może pojawić się ojciec Tadeusz Rydzyk.

Poseł Sebastan Karpiniuk z PO powiedział gazecie, że jeśli będą się potwierdzać informacje zawarte w zeznaniach świadków, nie wyklucza wezwania redemptorysty przed komisję. Podobne domysły snuł też w Radiu ZET poseł PiS Jacek Kurski.

Chodzi o zeznania byłego wiceministra rolnictwa Macieja Jabłońskiego i byłego posła Samoobrony Janusza Wójcika. Jabłoński miał powiedzieć śledczym, że Andrzej Lepper mówił mu, iż według ojca Rydzyka "ta cała afera gruntowa to jedna wielka prowokacja".