W grudniu przewodniczącemu SLD Grzegorzowi Napieralskiemu nie udało się doprowadzić do odwołania Wojciecha Olejniczaka ze stanowiska szefa klubu parlamentarnego. Na domiar złego kilka dni później Olejniczak skutecznie kontratakował. Doprowadził do odrzucenia przez klub decyzji partyjnego zarządu nawołującej do podtrzymania prezydenckiego weta do ustawy o emeryturach pomostowych. I choć w klubie Olejniczak wygrał nie przysporzyło mu to zwolenników w tak zwanym terenie, a to właśnie oni w większości zasiadają w zarządzie SLD. Teraz chcą zrobić wszystko by ta sytuacja się nie powtórzyła.

"Klub to nie jest prywatny folwark pana Olejniczka. To tylko emanacja partii i właśnie tak powinien się zachowywać" - mówi DZIENNIKOWI jeden z działaczy i dodaje, że regulamin klubu powinien się zmienić. W jaki sposób? "Jeśli to jeszcze ma być klub SLD to musi być całkowicie podporządkowany decyzjom partyjnego zarządu" - podkreśla nasz rozmówca.

Grzegorz Napieralski pytany o takie pomysły swoich stronników odpowiada krótko: "Głos partii, głos jej liderow i głos klubu parlamentarnego musi być jeden i zawsze taki sam".

Na tym jednak nie koniec. Jak mówi nam jeden z polityków SLD w czasie spotkania zarządu zostanie przedstawiony raport na temat sytuacji w SLD.

Przygotowała go grupa zewnętrznych ekspertów. "Nie ma co ukrywać, ten dokument nie jest korzystny dla Wojtka. Decyzje podejmowane przez klub były często błędne i nie trafione" - ujawnia nasz rozmówca. Podkreśla, że wtorkowe posiedzenie zarządu będzie początkiem nowej ofensywy Napieralskiego.

"Grzesiek będzie sie prezentował jako gość ponad podziałami. Nie będzie wcale atakował personalnie Olejniczka tylko mówił jak teraz partia powinna działać. Chcemy by od teraz był zawsze pół kroku przed Wojtkiem i jego ludźmi" - dodaje stronnik Napieralskiego.

A co z Olejniczakiem i jego szefowaniem klubowi? Będzie kolejny wniosek o jego odwołanie? "Nie nie ma takiej potrzeby. Olejniczak dalej będzie szefem klubu ale wybijemy mu zęby i stępimy pazury" - mówi inny z ważnych polityków SLD. Jego zdaniem zmiany w regulaminie sprawią, że Olejniczak nie będzie miał tak naprawdę nic do powiedzenia, bo jako lojalny szef klubu SLD będzie musiał wykonywać polecenia zarządu i Napieralskiego. To ma sprawić, że ostatecznie sam zrezygnuje ze stanowiska. "Będzie świetnym kandydatem do europarlamentu" - dodaje z uśmiechem na twarzy nasz informator.

Cała operacja zman w Sojuszu ma potrwać od końca stycznia. Po posiedzeniu zarządu zbierze się jeszcze rada krajowa SLD, która ma ostatecznie zaakceptować zmiany. Nowy regulamin klubu ma zostać oficjalnie przyjęty w pierwszych dniach lutego na wspólnym posiedzeniu klubu parlamentarnego z zarządem partii.