"Minister Klich wprowadził mnie w błąd. Co innego napisał w odpowiedzi na moją interpelację, a co innego na temat planu zakupu niemieckiej łodzi podwodnej mówią oficjalnie przedstawiciele resortu" - mówi DZIENNKOWI Dorn.

Chodzi o plany MON dotyczące zakupu supernowoczesnej łodzi podwodnej U-214 z niemieckich stoczni. Jak się niedawno okazało, ministerstwo jeszcze w tym roku chce kupić nowy okręt. Koszt łodzi podwodnej szacuje się na 1,5 - 2 mld zł, a MON zakupu chce dokonać bez przetargu. Sprawa jest paląca, bo wkrótce marynarka wojenna pozostanie z jednym tego typu okrętem (wyprodukowanym w ZSRR w latach 80.), gdyż pozostałe łodzie są z lat 60. Skończą swój żywot w 2015 roku.

Dorn, który sprawę zakupu łodzi śledzi od listopada, wysłał do ministerstwa pytania o jego celowość i o to, dlaczego marynarka obstawia jednego faworyta. Jest nim okręt niemiecki, choć porównywalne jednostki produkują też Szwedzi, Hiszpanie i Francuzi. W grudniu na interpelację odpowiedział Bogdan Klich: "Analiza wykazała, że najlepszym okrętem byłby U-214 produkowany w Niemczech."

W tym samym czasie przedstawiciele MON oficjalnie zaprzeczyli, by powstały szczegółowe analizy o tym, jakie parametry techniczne powinna mieć łódź podwodna dla polskiej armii. Zdaniem Dorna to dowód na to, że ministerstwo chce ukryć prawdę o zakupie łodzi podwodnej. "Skarga została przesłana do ministra Klicha" - potwierdza Jerzy Smoliński, rzecznik Bronisława Komorowskiego. Co na to MON? "Jak takie pismo wpłynie, wówczas będziemy mogli je skomentować" - ucina Robert Rochowicz, rzecznik ministra Klicha.

To kolejny raz, kiedy Dorn krytykuje planu zakupowe MON. W grudniu zarzucił podwładnym Klicha, że mogą przepłacić nawet 250 mln zł za samoloty Bryza dla armii. Skąd takie nagłe zainteresowanie armią polityka, który jeszcze niedawno chciał posyłać "w kamasze lekarzy"? Bo Ludwik Dorn szuka popularności i nie chce kojarzyć się negatywnie. Teraz będzie szukał zwolenników, tropiąc nieprawidłowości w armii.

"Minister Klich swoją nieudolną działalnością powoduje, że jest mnóstwo miejsca dla recenzentów. Także dla Dorna" - mówi DZIENNIKOWI Aleksander Szczygło, świeżo upieczony szef BBN i były minister obrony w rządzie PiS. "Choć Dorn na wojsku chyba się nie zna, to jest bardziej wiarygodny w walce z korupcją niż PiS" - uważa Antoni Mężydło, kiedyś jak Dorn w PiS, a teraz w PO. Janusz Zemke, szef sejmowej komisji obrony, twierdzi, że nowe wcielenie Dorna jest już zauważalne. "Jest dociekliwy, zadaje wiele pytań, żąda informacji z MON" - wylicza.

Sam Dorn nie ukrywa, że jego aktywność w komisji obrony to także sposób na zaistnienie w polityce. Niedawni jego koledzy z PiS są sceptyczni. Uważają, że Dorn samotnym jeźdźcem może być tylko do następnych wyborów. "Bo aby ponownie zostać wybranym, trzeba się związać z silną partią. A wybór będzie krótki: PiS albo PO" - mówi jeden z posłów PiS.