"Propozycja PiS zawierała rozwiązania niekonstytucyjne, budzące obawy co do możliwości ich realizacji" - tłumaczy "Rzeczpospolitej" powód odrzucenia propozycji Prawa i Sprawiedliwości wiceszef Klubu PO Grzegorz Dolniak.

PiS chciało ustawowo zobowiązać władze publiczne do zmiany nazw związanych z komunizmem i władzami PRL, usunięcia pomników gloryfikujących działaczy komunistycznych, a także unieważnienia orderów za zasługi dla władz PRL.

>>> "Jaruzelskiemu należą się pomniki"

Według Platformy tak szeroki zakres ustawy groził zakwestionowaniem jej przez Trybunał Konstytucyjny. Stąd pomysł na rządową ustawę, która - jak ujawnia nam jeden z polityków PO - ma precyzyjnie określić status miejsc pamięci narodowej. Niezakwalifikowanie do nich komunistycznych obelisków ma pozwolić władzom samorządowym na ich usunięcie.

"Z nadzieją oczekuję na projekt PO. Symbole gloryfikujące zbrodniczy totalitaryzm i osoby popełniające w jego majestacie zbrodnie muszą zniknąć z ulic" - mówi "Rz" senator Piotr Andrzejewski (PiS).

Ale projekt rządowej ustawy nieprędko trafi do Sejmu. Według ustaleń "Rz" nie należy się go spodziewać przed czerwcowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego.

Pomysł przygotowania przez rząd Donalda Tuska projektu ustawy, która doprowadzi do usunięcia z przestrzeni publicznej symboli komunizmu, nie budzi zachwytu koalicyjnego PSL. "Bez przerwy grzebiemy w przeszłości. Dajmy sobie spokój z jej rozliczaniem" - mówi przewodniczący Klubu PSL Stanisław Żelichowski.

Z kolei politycy PiS w zapewnienia wiceszefa Klubu PO po prostu nie wierzą. "Gruszki na wierzbie. Razem z Lewicą odrzucili nasz projekt, a teraz mydlą wyborcom oczy" - oburza się Zbigniew Girzyński (PiS).