Oficjalnie wszystko jest w porządku. "Nie ma różnicy zdań w tej sprawie między premierem Pawlakiem a mną" - mówił po posiedzeniu rządu premier Donald Tusk. Ale wicepremier Pawlak u boku Tuska nie wystąpił. Jego biuro wydało tylko lakoniczny komunikat o tym, że prace trwają.

Jeszcze rano przed posiedzeniem Rady Ministrów Centrum Informacyjne Rządu podawało, że sprawa opcji nie znalazła się w porządku obrad. Pawlak jednak nie odpuszczał. Jego współpracownicy zapowiadali, że opcje na posiedzeniu się pojawią. Mieli rację.

>>> Przeczytaj, jak banki wpuszczały firmy w opcje

Choć dzień wcześniej Komitet Stały Rady Ministrów pomysły Pawlaka skrytykował, pod koniec obrad rządu Pawlak dopiął swego. "Opcje weszły poza kolejką" - opowiada jeden z członków rządu. "Było spokojnie, bo wszyscy dostrzegli, że to poważny problem, i chcą znaleźć jakieś rozwiązanie" - dodaje inny. Jednak na pewno nie takie, jakie proponował wicepremier Pawlak.

Jego największą porażką jest to, że rząd nie przyjął jego projektów ustaw umożliwiających unieważnienie opcji. "Pawlak nie krył rozczarowania" - opowiada jeden z członków gabinetu.

Ale premier Tusk był twardy. Rząd boi się bowiem, że gdyby taka ustawa okazała się niezgodna z konstytucją, koszty spadłyby na Skarb Państwa. "Zarówno niektóre instytucje finansowe, jak i niektóre firmy, chciałyby przerzucić odpowiedzialność za skutki tych kontraktów na państwo. Ustaliliśmy z premierem Pawlakiem, że nie ma o tym mowy" - mówił po rządzie premier.

Jednak według naszych informacji już przedwczoraj na komitecie stałym zapadły decyzje, by resort sprawiedliwości sprawdził, czy istnieją możliwości zapisania pomysłów Pawlaka w sposób zgodny z prawem. Jeśli tak się stanie, ustawa może zostać przyjęta za tydzień.

Upór Pawlaka w sprawie opcji wywołuje niechętne reakcje członków rządu z PO. "Wie, że jego ustawy nie mogą być przyjęte, ale gra pod publikę" - mówi jeden z posłów Platformy.

Na razie ministrowie zgodzili się, że przeprowadzony zostanie audyt, który stwierdzi, ile na opcjach walutowych stracą spółki Skarbu Państwa. "Sprawdzimy, na czym polega ten problem, kto jest odpowiedzialny za podpisanie niecelowych kontraktów. Nie wykluczamy, że efektem przeprowadzenia audytu będą wnioski o charakterze prokuratorskim" - groził premier Tusk.

Także za tydzień ministrowie mają się zastanowić nad innymi formami pomocy dla firm. "Pomocy prawnej, organizacyjnej i logistycznej dla tych przedsiębiorstw, które będą układały się z bankami albo dochodziły swoich praw" - wyjaśniał na konferencji premier i tłumaczył, że to pierwsza taka sytuacja w dziejach polskiej gospodarki, dlatego rząd musi działać ostrożnie.

Na razie skala problemu rośnie, jeszcze parę tygodni temu Komisja Nadzoru Finansowego szacowała wartość opcji walutowych na 5 mld zł, wczoraj już na 15 mld.