"Jak są głosowania, to muszę, ale jak nie muszę, to wolę nie przebywać na sali posiedzeń" - oznajmił lider PiS. Ale to niejedyny powód, dlaczego Kaczyński zrezygnował z wczorajszego udziału w debacie. Przewidywał bowiem, że wystąpienie ministra finansów Jacka Rostowskiego będzie niemerytoryczne.

>>> PiS broni prezesa

"Kiedy zobaczyłem, że się pan minister wybiera na mównicę, to nie miałem wątpliwości, że przede wszystkim będziemy mieli do czynienia z elementami niemerytorycznymi, a nawet być może impertynencjami. Nie widzę powodu, żebym miał tego słuchać" - powiedział Kaczyński.

>>> Przeczytaj, jak minister zrugał Kaczyńskiego

Wczoraj minister finansów Jacek Rostowski ostro skrytykował nieobecność prezesa PiS na sali obrad podczas informacji rządu w sprawie walki z kryzysem. "Przyszedł na moment, potem się znudził i wyszedł. Jeżeli PiS chce być poważnym partnerem w walce z kryzysem, to nie może być tak, że teoretycznie potencjalny premier nie jest na takiej debacie" - mówił Rostowski.