Posiedzenie komisji trójstronnej trwało prawie cztery godziny. Temat: pakiet antykryzysowy. Od początku była napięta atmosfera. Bo "Solidarność" od rana zapowiadała, że łatwo się nie podda. O co walczą związkowcy? By tzw. elastyczny czas pracy nie dotyczył wszystkich pracodawców, ale tylko tych, których realnie dotknął kryzys. Zaś obecny projekt ustawy antykryzysowej zakłada, że wszyscy pracodawcy będą mieli prawo samodzielnie regulować czas pracy swoich pracowników.

>>>Solidarność o pakiecie: To dziecinada

Po co? Jeśli firma ma problemy, bo brakuje jej np. zamówień, szef będzie mógł skrócić czas pracy swoich pracowników. A kiedy firma wyjdzie na prostą i zamówienia znów zaczną się pojawiać - pracownicy będą nadrabiać zaległości, a co za tym idzie, będą pracować dłużej. Związkowcy jednak alarmują, że to pierwszy krok do nadużyć. "Pracodawcy mogą bardzo dowolnie organizować czas pracy, wydłużać go nawet do 72 godzin tygodniowo. Nie będą musieli też wypłacać nadgodzin" - mówi rzecznik "S" Marta Pióro.

>>>Platforma walczy z kryzysem ustawami

Pracodawcy jednak ripostują. "Elastyczny czas pracy umożliwia przedsiębiorcom utrzymanie stanu zatrudnienia na poziomie sprzed kryzysu i przeprowadzenie go przez kryzys. Mamy wspólny interes: my, przedsiębiorcy, i pracownicy. Pracownikom przecież też powinno zależeć na utrzymaniu pracy. Lepiej przez jakiś czas mniej zarabiać, przez to że się mniej pracuje, by później wrócić do poprzedniego poziomu" - mówi wiceprezes Business Centre Club Arkadiusz Protas.

Jednak zastrzeżeń związkowców, nie tylko "S", ale też OPZZ jest więcej. Dotyczą m.in. umów o pracę - by pracodawcy nie mogli w nieskończoność przedłużać umów na czas określony. "Pokazałem kopie umów zawartych na czas określony, które wynosiły nawet 20 lat. Ci, którzy je zobaczyli, byli w szoku" - mówi szef "S" Janusz Śniadek

Czy rozmowy przyniosły jakiś efekt? Związkowcy mają wspólnie z pracodawcami spróbować wypracować kompromis. Jeśli to się uda, na obecnym posiedzeniu Sejmu posłowie zgłoszą cały uzgodniony pakiet zmian w pakiecie antykryzysowym. Ale nie będzie łatwo. "Pracodawcy popierają propozycje rządu, bo dostają instrumenty do przerzucania kosztów na pracowników" - zaznacza Śniadek.

Jeśli do kompromisu nie dojdzie, "Solidarność" grozi, że zawiesi swój udział w komisji trójstronnej oraz że wyjdzie z wojewódzkich komisji dialogu społecznego. Co to da? "To pokazanie rządowi żółtej kartki, a ludziom, że coś złego dzieje się z dialogiem, a ustawa to przeforsowane przez rząd wariacje rządu na temat pakietu antykryzysowego" - odpowiada Śniadek.

Jednak minister pracy jest optymistką. Ocenia, że uda się osiągnąć kompromis. "Moim zdaniem większość jest do przyjęcia i nie ma jakiegoś fundamentalnego znaczenia dla całej tej ustawy" - powiedziała Jolanta Fedak.