Polskie stocznie na lodzie. To sabotaż?
Sukces rządu, jakim miało być uratowanie przed upadkiem stoczni w Gdyni i Szczecinie, stanął pod znakiem zapytania. Wczoraj o północy minął termin, w którym katarski fundusz QInvest miał zapłacić za oba zakłady. Nie uczynił tego. Wszystko przez list mało znanej organizacji?
- Stoczniowcy: Ładnie nas ku..o urządziłaś
- Stoczniowcy proszą Tuska o pomoc
- "Kupno stoczni jest niezgodne z szariatem"
- PiS: Donald Tusk jest jak zły wezyr
- Minister skarbu nie boi się dymisji
- Marynarka wojenna zostanie bez statków?
- O czym Tusk rozmawiał z premierem Kataru?
- Czy europoseł Nitras straci immunitet?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zdaniem ministra skarbu powodem był "jawny sabotaż" w postaci listu mało znanego szczecińskiego Stowarzyszenia Obrony Stoczni i Przemysłu Okrętowego w Polsce.
List dotarł do Kataru kilka dni temu. Zawiera ostrzeżenie, że transakcja będzie nielegalna, bo Stocznia Szczecińska Nowa powstała z majątku przejętego w sposób bezprawny. Autorzy listu ostrzegali przyszłego inwestora m.in., że jeśli wypełni umowę z polskim rządem, złamie zasadę Koranu, która mówi, że "muzułmanin ma zakaz sprzedaży rzeczy, gdy wie, że posiada ona wady, i nie poinformuje o nich". List podpisany jest przez stowarzyszenie, za którym według naszych informacji stoją byli członkowie zarządu byłej Stoczni Szczecińskiej SA.
O tym, że taki list istnieje, poinformowało wczoraj TVN 24. Wcześniej resort skarbu nie chciał ujawnić, czy transakcja doszła do skutku. Dopiero godzinę po informacji o istnieniu listu minister Aleksander Grad ogłosił: na prośbę inwestora data przelewu została przesunięta na 17 sierpnia.
>>>"Kupno stoczni jest niezgodne z szariatem"
Nie wiadomo, dlaczego minister nie alarmował o tej sytuacji wcześniej. Według naszych informacji list wysłany 15 lipca do QInvestu trafił także do resortu skarbu i premiera. Wczoraj Grad zagroził jego autorom prokuraturą i Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Dodał też, że zarzuty zawarte w piśmie są bezpodstawne.
Czy opóźnienie w zapłacie za majątek stoczni to koniec nadziei na uratowanie produkcji statków w Gdyni i Szczecinie? Na razie nie. Z naszych informacji wynika, że przełożenie terminu transakcji odbyło się w porozumieniu z Brukselą. Ponadto Katarczycy nie wycofali wadium w wysokości 8 mln euro, co uprawnia ich do dalszego udziału w transakcji. To jednak jedyny sygnał, że wciąż są zainteresowani zakupem. Załogi obu zakładów są zaniepokojone. "Pięć tysięcy ludzi czeka na inwestora jak na powietrze. Sytuacja robi się dramatyczna" - mówi Leszek Świętczak, szef Związku Zawodowego „Stoczniowiec”.
W dniu, w którym ostatecznie udało się uratować przed upadłością Stocznię Gdańską, pod znakiem zapytania stanęła transakcja z udziałem majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie. Minister Aleksander Grad uspokaja, że do 17 sierpnia wszystko się wyjaśni. Ale wątpliwości jest coraz więcej.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!