Stocznia, która dla polskiego wojska buduje korwety, straciła płynność finansową. Długi to efekt złego zarządzania, ale też redukcji zamówień przez resort obrony. Jeszcze w 2001 roku wojsko planowało, że wybuduje w Gdyni sześć korwet Gawron. W 2007 roku mówiono już tylko o dwóch, trzech. Teraz MON z trudem finansuje budowę jednej korwety, a i tak z powodu krachu finansów resortu okręt na razie nie będzie uzbrojony. Choć nadal stocznia remontuje wojskowe okręty i realizuje zamówienia dla innych krajów - systematycznie generuje długi.
>>>"Nie sprzedaliśmy stoczni przez sabotaż"
" Ci, którzy bezpośrednio w niej uczestniczą to 500 osób. Musimy też wprowadzić zmiany w organizacji pracy, aby zwiększyć wydajność" - mówi Roman Kraiński, który od 1 kwietnia jest prezesem stoczni.
>>>Stoczniowcy: Ładnie nas ku..o urządziłaś
Efekty złego zarządzania mogą zakończyć się dramatycznie. Już teraz produkty stoczni nie są konkurencyjne na świecie. - przyznaje prezes.
W pierwszej kolejności zamierza on zrobić porządek z długami. Temu ma służyć postępowanie upadłościowe, na które zgodę musi wyrazić sąd. W jego trakcie . Prezes myśli także o wydzieleniu ze stoczni dwóch spółek - jedna obsługiwałaby wyłącznie wojsko, druga - pozyskiwała innych kontrahentów.
MON nie wyobraża sobie likwidacji stoczni. - mówi wiceszef MON Zenon Kosiniak–Kamysz. Dodaje, że w Gdyni trwa właśnie remont okrętu logistycznego Kontradmirał Xawery Czernicki, który brał udział w operacji antyterrorystycznej w Zatoce Perskiej.
Jednocześnie Agencja Rozwoju Przemysłu, która ma 99,4 proc. udziałów w stoczni (MON ma pozostałą część), szuka dla niej inwestora. - mówi rzeczniczka ARP Roma Sarzyńska. Już ogłoszono konkurs na wycenę majątku spółki.