Minister skarbu nie boi się dymisji
"Pan premier ma dobry sposób hartowania swoich ministrów" - stwierdził Aleksander Grad. Minister skarbu odniósł się w ten sposób do zapowiedzi Donalda Tuska, że jeśli do końca sierpnia nie zamknie z sukcesem sprzedaży stoczni, pożegna się ze swoim stanowiskiem. Przed podobnym ultimatum stanął wcześniej minister infrastruktury Cezary Grabarczyk.
- Polskie stocznie na lodzie. To sabotaż?
- Stoczniowcy: Ładnie nas ku..o urządziłaś
- Grad marzy o urlopie bez politycznej burzy
- Tusk nie spotka się ze stoczniowcami
- Będzie euro, ale rząd nie powie kiedy
- "Kupno stoczni jest niezgodne z szariatem"
- Katarczycy nie zapłacili za stocznie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Do 17 sierpnia główny inwestor stoczni Gdynia i Szczecin ma przekazać pieniądze za ich majątek. Zgodnie z planem, miał to zrobić do 21 lipca jednak jego wątpliwości wzbudził list od Szczecińskiego Stowarzyszenia Obrony Stoczni. Autorzy twierdzą bowiem, że stocznia mogła być "pralnią brudnych pieniędzy".
>>>Dymisja ministra Grada wisi na włosku
Na prośbę inwestora szef resortu skarbu zgodził się na dodatkowy audyt prawny i nie dostrzega w nim żadnego zagrożenia. "Przypomnę, że w sprawie stoczni wychodziliśmy z takiej sytuacji, kiedy one były na krawędzi bankructwa, bez szans na wypłaty dla pracowników. Myśmy to wszystko uporządkowali. Dziś jesteśmy w sumie w komfortowej sytuacji, bo czekamy tylko na zapłatę" - stwierdził.
Grad przypomniał, że inwestor wpłacił już wadium w wysokości 8 mln euro, oraz podpisano wiele umów i aktów notarialnych związanych z tym procesem. "Inwestor zarejestrował także w polskim sądzie spółkę celową Polskie Stocznie" - dodał.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!