Dziennik Gazeta Prawana logo

Będzie euro, ale rząd nie powie kiedy

31 lipca 2009, 20:22
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Będzie euro, ale rząd nie powie kiedy
Inne
W nowej mapie drogowej przystąpienia do euro, która ma zostać opublikowana w ciągu kilku tygodni, rząd nie wskaże kolejnej daty przyjęcia unijnej waluty. Dlaczego? Jeżeli utrzyma się niestabilna sytuacja gospodarcza, premier nie chciałby po raz kolejny wycofywać się z nierealnego terminu

Ludwik Kotecki, wiceminister finansów i pełnomocnik rządu ds. euro, oświadczył w tym tygodniu to, o czym od dawna mówili ekonomiści: A taką właśnie datę jeszcze całkiem niedawno forsował premier. Tu już drugi termin podany przez Donalda Tuska, który okazał się nierealny. We wrześniu zeszłego roku szef rządu na forum ekonomicznym w Krynicy obiecał, że euro zastąpi złotego już w 2011 r.

I obawia się zbyt szybko podawać kolejnego terminu, z którego będzie musiał się znów wycofać. To bardzo osłabiłoby jego wiarygodność. Na razie rząd obiecuje, że w ciągu kilku tygodni zostanie ogłoszona nowa mapa drogowa.

>>>Rząd wrócił na ziemię. Nie naciska na euro

"W nowym dokumencie zostaną sprecyzowane warunki realizacji kolejnych etapów mapy drogowej. Dopiero, gdy będziemy wiedzieli , kiedy uda się spełnić te warunki, będziemy mogli wyznaczyć termin przyjęcia euro. Takie podejście minimlizuje ryzyko ponownej zmiany daty, a tym samym wzmacnia wiarygodność strategii rządu" - mówi Marek Rozkrut, dyrektor departamentu polityki finansowej w Ministerstwie Finansów.

Potwierdził to w piątek szef doradców premiera Michał Boni, dodając, że na pewno nie będziemy rezygnowali z wejścia do strefy euro.

. W tym układzie nasza waluta musi utrzymać się bez dewaluacji wobec euro przynajmniej przed dwa lata. "Chcemy, aby złoty pozostał w ERM2 najkrócej, jak to jest wymagane. Inaczej nasza waluta niepotrzebnie zostanie wystawiona na ryzyko wstrząsów na rynku" - tłumaczy Rozkrut.

Dlatego Polska przystąpi do ERM2 dopiero po spełnieniu trzech warunków: porozumienia głównych sił politycznych w sprawie zmiany konstytucji, stabilizacji kursu złotego oraz jasnej perspektywy ograniczenia deficytu budżetowego. PKB, jak to zakłada traktat z Maastricht. Kryzys powoduje, że państwo ma mniejsze dochody z podatków. Zdaniem Komisji Europejskiej w tym roku dziura w budżecie wyniesie aż 6,6 proc. dochodu narodowego, a w roku przyszłym zwiększy się do 7,3 proc.

bo właśnie wtedy odbędą się wybory parlamentarne. Ostre cięcia w wydatkach mogłyby osłabić szanse PO i PSL na zwycięstwo.

Ceną za szybsze wprowadzenie euro mogłoby być także podniesienie podatków. Ale i na to rząd się nie zdecyduje, a prezydent nie zgodzi. "W 2010 r. nie będzie zmiany podatków PIT, CIT i VAT" - oświadczył Boni.Także PiS nie chce na razie słyszeć o porozumieniu w sprawie zmiany konstytucji, a kurs złotego wciąż ulega ostrym wahaniom wobec euro.

W tej sytuacji określenie nowego terminu przystąpienia do unii walutowej będzie trudne. Zdaniem większości ekonomistów pierwszym realnym terminem przyjęcia euro jest 2014, a nawet 2015 r. Tę ostatnią datę wskazał w czwartkowej rozmowie z DZIENNIKIEM były wiceminister finansów Stanisław Gomułka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj