Rząd twardo broni pomysłów, które zapisał w przyjętej w styczniu ustawie. Katalog osób uprawnionych do przechodzenia na emerytury pomostowe został ograniczony z ponad miliona do 250 tys. i zamknięty. Wprowadzono też zasadę, że przywilej ten obejmie tylko te osoby, które zaczęły pracę przed 1 stycznia 1999 r.

>>>Emerytury dla mundurowych. Rząd ulega?

Posłowie PiS od początku nie zgadzali się z tymi ograniczeniami. Teraz chcą dopisać do katalogu siedem zawodów, których wykonywanie uprawniałoby do wcześniejszej emerytury. Do grona uprzywilejowanych mieliby dołączyć np. kierowcy samochodów ciężarowych o masie całkowitej powyżej 10 ton czy nauczyciele i wychowawcy.

PiS szacuje, że poszerzenie katalogu uprawnionych będzie kosztowało budżet państwa ok. 770 mln zł. Ale rząd jest innego zdania. Resort pracy wyliczył, że w najbliższym roku to może być pół miliarda, ale do 2040 r. będzie kosztować budżet ponad 27 mld zł. I twierdzi, że zwiększenie liczby uprawnionych do pomostówek uniemożliwi rządowi "bardziej znaczące podwyższanie najniższych świadczeń emerytalno-rentowych".

Ustawa o pomostówkach na wniosek posłów SLD trafiła do Trybunału Konstytucyjnego. "Sprawa jest w trakcie postępowania merytorycznego" - poinformowano nas w biurze prasowym TK. Trafi na wokandę najwcześniej późną jesienią, gdy analizujący ją sędziowie uznają, że są już na to przygotowani.