Wałęsa nie oddał tysięcy dokumentów
Aż 2,5 tysiąca sfotografowanych stron tajnych esbeckich dokumentów nie wróciło na miejsce za sprawą Lecha Wałęsy. Tak twierdzi doradca prezesa IPN, Antoni Dudek. Wałęsa w latach 90. nie oddał mikrofilmów dotyczących nie tylko jego osoby, ale także Lecha Kaczyńskiego.
- Kaczyński: Widziałem oryginały donosów "Bolka"
- Polacy chcą pomnika dla Wałęsy
- Wałęsa wskazuje, kto był "Bolkiem"
- "Wałęsa nie usuwał akt ze swojej teczki"
- Wałęsa przyznaje: Może kogoś wsypałem...
- Paczkowski: Książka o Wałęsie jest rzetelna
- Kamiński: Wałęsa powinien stanąć przed sądem
- Śledczy zajmą się niszczeniem akt Wałęsy
- Oto, co mówił Wałęsa na taśmie
- Borusewicz do wrogów Wałęsy: Czemu milczeliście
- "W sprawie Wałęsy PiS nie jest bez winy"
- Wałęsa nie będzie się tłumaczył w TVP
- "Wałęsa to nienaruszalna instytucja"
- Były szef kontrwywiadu: Kaczyński kłamie
- Z konta Wałęsy zniknęło pół miliona złotych
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Na mikrofilmach, które trafiły do rąk Wałęsy, były też akta Bogdana Borusewicza czy Jacka Merkla. I oczywiście samego Lecha Wałęsy. Tych mikrofilmów było 54. Były prezydent żadnego nie oddał - podkreślał Antoni Dudek w radiu TOK FM.
Doradca szefa Instytutu Pamięci Narodowej przyznaje, że ta sprawa obciąża Wałęsę. "Nawet jeżeli na tych mikrofilmach nie było dokumentów jednoznacznie potwierdzających fakt współpracy - a tego nie wiemy - to nie zmienia to faktu, że te dokumenty miały klauzulę tajności" - podkreślał Dudek.
Warto dodać, że Dudek mówił o mikrofilmach, a nie papierach, które Wałęsa wyciągnął z UOP za sprawą Andrzeja Milczanowskiego. Bo te dokumenty były prezydent zwrócił, tyle że mocno zdekompletowane.
We wrześniu 1996 r. roku szef MSW z SLD Zbigniew Siemiątkowski napisał w notatce dla prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, że do UOP nie wróciły m.in. "notatki i doniesienia agenturalne od Lecha Wałęsy", "jego dokumenty rejestracyjne" i "pokwitowania Lecha Wałęsy na odbiór wynagrodzenia za działalność agenturalną". Choć poproszono wtedy byłego prezydenta, aby zwrócił brakujące materiały, nigdy nie odpowiedział.
Dziś autorzy książki IPN oskarżającej Wałęsę o współpracę twierdzą, że to sam prezydent usunął ze swoich akt papiery świadczące, że był agentem SB "Bolkiem".
Prezydent temu zaprzecza. Dowodzi, że kiedy dostał teczkę, w niej już nie było brakujących dziś kwitów. "Problem w tym, że odbierając, nie sprawdziłem ich. Ktoś założył, że biorąc je, nie będę sprawdzał" - mówił wcześniej Wałęsa. "Ja biorąc, nie patrzyłem, co brałem, i nie patrzyłem, co oddawałem" - podkreślił.
























~Wiesiek2010-10-12 09:38
Stary esbecki sposób Wałęsy. Zniszczyć wszystko co jego dotyczy i udawac niewiniątko.
Miał dobrych nauczycieli, prymityw.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!