Afera z Jaruzelskim. Kaczyński zapłaci?
20 tysięcy złotych odszkodowania żąda od kancelarii Lecha Kaczyńskiego zwolniona urzędniczka. Twierdzi, że jest "kozłem ofiarnym" afery z generałem Wojciechem Jaruzelskim. To ona miała - tak twierdzą ludzie prezydenta - dopisać genseka do listy odznaczonych Krzyżem Zesłańców Sybiru.
- Prezydent obciął esbekom emerytury
- Proces Jaruzelskiego... ruszy od początku?
- Prezydent: Nie było układu w Magdalence
- Jaruzelski nie chce prezydenckiej emerytury
- Prezydent ma proces. Przez Jaruzelskiego
- Jaruzelski: Nie chcę pomnika
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mirosława Ryszkowska domaga się rekompensaty, bo "naruszono jej dobra osobiste". Z kolei kancelaria wnosi o oddalenie pozwu, podkreślając, że nikt nie wymienił jej nazwiska jako odpowiedzialnej za odznaczenie, a przyczyną zwolnienia była reorganizacja.
>>> Prezydent ma proces. Przez Jaruzelskiego
Wiosną 2006 roku ujawniono, że Lech Kaczyński odznaczył Wojciecha Jaruzelskiego Krzyżem Zesłańców Sybiru. Ówczesny szef prezydenckiej kancelarii Andrzej Urbański oświadczył, że to "sabotaż".
>>> Czy Jaruzelska ma prawo oceniać Wałęsę
"Nie było żadnego sabotażu" - mówiła w sądzie Ryszkowska, pracownica z 35-letnim stażem. Dodała, że nie było możliwe dopisanie kogokolwiek do listy ok. 200 osób mających być odznaczonych, która przyszła od ówczesnego wiceministra pracy.
Podkreśliła, że ona sprawdzała tylko formalną stronę wniosku wobec Jaruzelskiego. "On spełniał wszelkie wymogi, bo był zesłany w latach wojny w głąb ZSRR" - dodała.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!