Jeszcze nie tak dawno prezydent i jego brat należeli do krytyków Okrągłego Stołu. Jednak od pewnego czasu Lech Kaczyński łagodzi swoje zdanie w sprawie oceny tego wydarzenia. Lech Kaczyński wytykał opozycjonistom przede wszystkim to, że za bardzo zbliżyli się do komunistów podczas rozmów. "Po oficjalnych obradach odbywających się przy wodzie sodowej, odbywała się kolacja: duży stół, dużo alkoholu" - wspominał w wywiadzie dla "Newsweeka".

Przełom w ocenie mocno zarysował się w ubiegłym roku. "Okrągły Stół można i trzeba krytykować. Ale jako pewny etap był potrzebny, to było pewne porozumienie" - mówił Lech Kaczyński w sierpniu 2008 roku. Dodał jednak, że wolna Polska jest pełna wad. "Jest prawdą, że społeczeństwo nie rozwija się zgodnie z zasadą solidarności społecznej. Zasada jest inna. Zasada jest czysto liberalna" - mówił prezydent, a zebrani związkowcy bili brawo.

W lutym 2009 roku, otwierając debatę na temat rozmów sprzed 20. lat, prezydent powiedział: "Przy Okrągłym Stole nie doszło do żadnego porozumienia, w ramach którego ktoś obiecywał w krótkim czasie Solidarności władzę, a nomenklaturze własność."

Dziś powtórzył: "Uczestniczyłem we wszystkich posiedzeniach w Magdalence i mogę zaświadczyć, że nie było tam żadnego tajnego porozumienia."