W środę TK uznał, że przepis przewidujący karę do trzech lat więzienia za publiczne znieważenie prezydenta RP jest zgodny z ustawą zasadniczą. W Kodeksie karnym obowiązuje zapis (art. 135), że "kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech". To przestępstwo ścigane jest przez prokuraturę z urzędu.

Według rzecznika klubu PO Krzysztofa Tyszkiewicza to dobrze, że orzeczenie TK "jest na korzyść prezydenta". Poseł PO podkreślił, że prezydent w Polsce jest strażnikiem konstytucji i obrażanie go nie powinno mieć miejsca. "Niezależnie od tego, kto wystąpił z tą interpretacją i kto jest prezydentem, to jednak osoby pełniące najwyższe funkcje w państwie powinny mieć automatyczną ochronę" - ocenił.

Według Janusza Piechocińskiego z PSL werdykt TK "rozstrzyga jedno - że nie został popełniony przez parlament błąd, jeśli chodzi o oddanie ducha konstytucji, że osoby reprezentujące majestat RP powinny być chronione". Jak jednak zastrzegł, wyrok Trybunału "nie rozstrzyga praktyki dnia codziennego". "Więc chciałbym, byśmy z tego prawa karania za lżenie naczelnych organów państwa nie musieli nigdy korzystać" - dodał polityk PSL.

Według rzecznika PiS Adama Hofmana paragraf zakładający karanie za znieważenie prezydenta "gdyby był traktowany dla wszystkich tak samo, pewnie powinien obowiązywać". "Ale w związku z tym, że można było lżyć Lecha Kaczyńskiego, a w przypadku Bronisława Komorowskiego nie można założyć nawet strony internetowej, należy ten przepis zlikwidować" - powiedział PAP Hofman. Dodał, że PiS niebawem zaprezentuje propozycję rozwiązań prawnych, które uchylą przepisy, na podstawie których wytaczane są procesy o obrazę władz. W czerwcu złożenie takiego projektu zapowiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński.


Pod koniec maja projekt nowelizacji usuwający z Kodeks karnego m.in. artykuł dotyczący kary za znieważenie prezydenta złożył PJN. Zmiany w Kodeksie karnym politycy PJN zaproponowali w związku z akcją funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy przeszukali mieszkanie właściciela krytycznej wobec prezydenta strony antykomor.pl.

Wiceszefowa klubu PJN Elżbieta Jakubiak, odnosząc się w środę do wyroku TK powiedziała, że ważne jest podnoszenie standardów prawnych, ale jeszcze ważniejsze - podnoszenie standardów obyczaju politycznego. "Bo nie opiszemy każdego zachowania w Kodeksie karnym" - dodała. Podkreśliła, że politycy powinni "miarkować swój język". Jednocześnie dodała, że "trzy lata za słowo, to jest naprawdę bardzo wysoki wyrok i wydaje się, że nieadekwatny do szkody". Dlatego - jak mówiła - PJN opowiedział się za usunięciem artykułu dot. kary za znieważenie prezydenta.

Wiceszefowa SLD Katarzyna Piekarska podkreśliła w rozmowie z PAP, że urzędowi prezydenta należy się szacunek, ale 3 lata więzienia to - w jej opinii - "odpowiedzialność dość wysoka". W ocenie Piekarskiej, po jesiennych wyborach parlamentarnych posłowie powinni zastanowić się, czy nie zrezygnować z tego przepisu lub inaczej określić odpowiedzialność karną.

Pytanie prawne ws. przepisu o karaniu za znieważenie prezydenta do TK skierował w styczniu 2009 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku. Wątpliwości sądu odnośnie tego przepisu pojawiły się przy rozpatrywaniu zażalenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego na umorzenie śledztwa w sprawie znieważenia go przez Lecha Wałęsę słowami: "Durnia mamy za prezydenta".

Z przedstawionych przez Prokuraturę Generalną w środę na rozprawie danych wynika, że od 1997 r. w związku z tym przepisem było 210 postępowań, ale aż 121 zakończyło się odmową wszczęcia śledztwa. 63 sprawy umorzono, niektóre sprawy są w toku, zaś do sądu trafiło na razie 11 aktów oskarżenia. Spośród 10 spraw zakończonych w sądach zapadły tylko trzy wyroki skazujące, z czego jeden na rok więzienia w zawieszeniu na cztery lata i dwa skazujące na grzywnę.