Pod koniec zeszłego roku media doniosły, że syn premiera, Michał Tusk, na początku grudnia wziął udział w Chinach w kongresie na temat kolei dużych prędkości, a za jego przelot zapłaciły Polskie Koleje Państwowe. Środowa "Gazeta Polska" napisała, że organizatorem i sponsorem kongresu była firma China Railway Group Limited, do której należy przedsiębiorstwo Covec budujące do niedawna w Polsce autostradę A2.

"W normalnym demokratycznym państwie, dużym państwie, takim jakim jest Polska, premier rządu przy takich zarzutach powinien zabrać głos, powinien ocenić tę sytuację i odnieść się do niej. Tak byłoby najlepiej dla standardów. Dlatego apelujemy i wzywamy premiera Donalda Tuska, aby wytłumaczył się z tej podróży życia syna, z tych zarzutów, które się pojawiają" - mówił na środowej konferencji prasowej w Sejmie Mariusz Kamiński (PiS).

Zapowiedział, że PiS "nie odpuści tej sprawy". Polityk poinformował, że jego ugrupowanie złoży do Najwyższej Izby Kontroli wniosek o przeprowadzenie kontroli w PKP S.A. ws. procedur, standardów i zasad finansowania, tego na jakich zasadach osoby spoza spółki są dołączane do tego typu wyjazdów.

PiS chce też zwołania nadzwyczajnego posiedzenia komisji infrastruktury w tej sprawie w sierpniu. Kamiński mówił, że prezesi PKP powinni się odnieść do zarzutów dotyczących tego wyjazdu.

"Chcielibyśmy, aby minister Pitera z takim samym zacięciem, jak badała słynnego dorsza za 7 zł, prześwietliła tę sprawę i zbadała, czy zostały tu zachowane odpowiednie standardy" - powiedział poseł PiS.

W skład polskiej delegacji, która w zeszłym roku była w Chinach na kongresie na temat kolei dużych prędkości, wchodzili m.in. wiceminister infrastruktury Juliusz Engelhardt oraz prezes PKP S.A. Andrzej Wach i szef PKP Polskich Linii Kolejowych Zbigniew Szafrański. Wraz z przedstawicielami polskich kolei, do Chin udało się także trzech dziennikarzy. Wśród nich był też Michał Tusk, który jest dziennikarzem trójmiejskiej "Gazety Wyborczej".


Sam Tusk mówił w grudniu, że był w Chinach służbowo. "Nie pierwszy i nie ostatni raz wyjechałem służbowo, bo zawodowo zajmuję się kolejnictwem" - mówił w rozmowie portalem tvp.info.

Posłowie PiS krytykowali też planowaną przez PO akcję informacyjną "Polska w budowie", w której partia chciała chwalić się osiągnięciami infrastrukturalnymi rządu (w ubiegłym tygodniu Platforma wstrzymała te akcję do czasu zinterpretowania jej materiałów przez PKW). Według polityków PiS nie ma się czym chwalić, bo pod tym względem, zwłaszcza na kolei, jest chaos.

"Przez ten bałagan, przez ten chaos zginęły trzy osoby. Przez te zaniedbania, przez to, co się dzieje, pociąg wjechał w dom, w którym byli ludzie i zginęli. +Polska w budowie+ to chaos i bałagan. Czas zacząć naprawdę budować, a nie tylko się tym chwalić" - mówił rzecznik PiS Adam Hofman.

We wtorek wieczorem trzy wagony pociągu towarowego wbiły się w budynek stacji PKP Strzelce Krajeńskie Wschód (woj. lubuskie), zabijając trzy osoby i niszcząc budynek, w którym były mieszkania. Prawdopodobnie niezabezpieczone wagony stoczyły się z bocznicy.

"Ten wypadek wynika z jednego. Nie z tego, że nie wybudowano torów kolejowych, tylko z tego, że na kolei panuje nieopisany bałagan i chaos, niewynikający z tego, że się nie buduje torów, tylko z tego, że rządzą tą koleją partacze i nieudacznicy, a ich ministrem jest nieudacznik nieudaczników, Grabarczyk" - mówił Hofman.

Jak dodał, minister infrastruktury doprowadził do chaosu, który spowodował wypadek, w którym zginęli ludzie. "Minister Grabarczyk nigdy nie powinien być ministrem, bo jest nieudacznikiem, niestety jego nieudacznictwo powoduje także to, że bezpieczeństwo obywateli jest zagrożone" - stwierdził rzecznik PiS.