Odwołanie dyrektora Instytutu Reumatologii to etap wojny między Ewą Kopacz a Bartoszem Arłukowiczem. Minister zdrowia zarzucił szefowi instytutu szantaż i szybko pozbył się protegowanego marszałek Sejmu - pisze "Wprost". Odwołany dyrektor mówił w wywiadach, że padł ofiarą zemsty Arłukowicza. Do tego nowy szef resortu stara się podgryźć pozycję swej poprzedniczki w partii.  Chce zostać jedynym politykiem PO, który dba o służbę zdrowia. Dobrze dogaduje się z Grasiem, czasem z dworem wypije jakieś wino - mówią informatorzy tygodnika. Na razie gra przynosi rezultaty. Gdy Ewa Kopacz dzwoni do premiera z pretensjami, że Arłukowicz coś głupiego mówi, premier odpowiada krótko, ze ona już się służbą zdrowia nie zajmuje - mówią "Wprost" politycy PO, jednak marszałek Sejmu szykuje kontratak. Zdaniem tygodnika zbiera wszystkie wpadki i błędy szefa resortu zdrowia i chce zadać mu śmiertelny cios.

Wojna trwa od początku zmian w ministerstwie. Obecny minister na swoją poprzedniczkę ma wręcz alergię - mówią pracownicy resortu. Do tej pory toczyła się  za kulisami - a to Arłukowicz kazał wynieść meble i obrazy po Kopacz, a to zmienił auto, którym wcześniej jeździła jego poprzedniczka. Dymisja dyrektora Instytutu Reumatologii to pierwsza otwarta salwa w tym starciu.