To efekt działań posłów z sejmowej komisji spraw wewnętrznych i administracji. Nasi kontrolerzy brali udział w wielu posiedzeniach komisji, podczas których pojawiały się wątpliwości co do sposobu sprawowania rzeczywistej kontroli nad służbami. Komisja zwróciła się do NIK o przeprowadzenie kontroli w tej dziedzinie – wyjaśnia Biedziak.

Jak się dowiedzieliśmy, kontrola będzie obejmowała dwa zakresy. Pierwszy z nich dotyczy rozwiązań systemowych oraz narzędzi, którymi dysponują premier i ministrowie: spraw wewnętrznych, obrony narodowej oraz finansów. Drugi ma dotyczyć kontroli nad konkretnymi działaniami operacyjnymi.

Z powodów ustawowych nie możemy i nie będziemy sprawdzać, komu np. założono podsłuch bądź jakie operacje specjalne prowadziła ABW. Ale możemy zbadać, ile razy nadzorcy służb kontrolowali to, czy przestrzegano zasad pracy operacyjnej, jakimi narzędziami to robili i czy wnioski płynące z ich audytów były wprowadzane w życie – wyjaśnia Biedziak.

Słuchając ministrów, mam wrażenie, że takiego nadzoru nie ma wcale. Prawda jest taka, że służby rządzą się same, a jedyną formą nadzoru nad nimi jest ewentualna dymisja szefa służby – mówi jeden z posłów rządowej koalicji. Anonimowo, aby nie podpaść szefom.

Zgodnie z obowiązującym prawem sam premier sprawuje nadzór nad Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencją Wywiadu i Centralnym Biurem Antykorupcyjnym. Nie powołał jednak koordynatora ds. służb, a jedynie powierzył te zadania na mocy rozporządzenia ministrowi spraw wewnętrznych Jackowi Cichockiemu. Nie ma on jednak żadnego aparatu do weryfikowania pracy służb. Nie ma zespołu fachowców, musi się opierać na tym, co przedstawią mu szefowie służb – zauważa jeden z naszych rozmówców. Jeszcze inna sytuacja ma miejsce w przypadku wojskowych służb specjalnych: Służby Wywiadu Wojskowego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Działają one na rzecz armii, jednak minister obrony narodowej nie ma wobec nich kompetencji kontrolnych. Niedawno przyznał to wprost sam wiceminister obrony narodowej Czesław Mroczek, odpowiadając na interpelację jednego z posłów w tej sprawie.

Skoro nie minister obrony narodowej, to kto kontroluje te służby? Sejmowa komisja ds. służb specjalnych może jedynie wezwać ich szefów, ale funkcjonariuszy, którzy mogliby zweryfikować słowa przełożonych, już nie – mówi nam poseł, który od wielu lat zasiada w speckomisji.

Jeszcze mniejsze możliwości kontroli ma parlament wobec wywiadu skarbowego. Co prawda podlega on sejmowej komisji finansów publicznych, ale jej członkowie nie są dopuszczeni do dokumentów z klauzulą „ściśle tajne”.

Inspektorzy NIK będą badać sprawy z ostatnich kilku lat. Najprawdopodobniej swój audyt skończą, nim rząd przeprowadzi reformę służb, która wymaga zmian w licznych ustawach. Na razie prace nad nią są owiane tajemnicą. Trwają dyskusje – krótko ucinają wszelkie pytania o reformę osoby biorące udział w pracach nad nią.