Zapewnienia Protasiewicza mają związek z  publikacją tekstu "Dolnośląskie taśmy prawdy. Praca za głos na zjeździe". "Newsweek" podał w nim, że dotarł do nagrania, na którym słychać jak poseł Wojnarowski, stronnik Protasiewicza, obiecuje jednemu z delegatów załatwienie stanowiska w KGHM. Chce w zamian oddania głosu na Protasiewicza.

- Nikogo nie prosiłem o pośrednictwo. Nie upoważniałem nikogo, żadnego z posłów do tego, żeby mógł jakiekolwiek oferty składać - powiedział Jacek Protasiewicz w rozmowie z dziennikarzami.

Jak podkreślił, to rozmówca posła Wojnarowskiego przyszedł w celu nagrania rozmowy, naprowadzał rozmowę na kwestie pracy.

- To wszystko jest oparte na przypuszczeniach - podkreślił. I dodał, że nie ma podstaw do powtórzenia zjazdu wyborczego na Dolnym Śląsku.

Przekonywał przy tym, że rozmówca Wojnarowskiego w dniu rozmowy miał już podpisaną umowę w KGHM, w jednej ze spółek

Tygodnik poinformował z kolei, że dotarł do oświadczenia Edwarda Klimka. Działacz PO twierdzi w nim, że to Wojnarowski poprosił o rozmowę z nim, a po godzinie od spotkania z posłem zadzwonił do niego jeden z wiceprezesów KGHM.

Na reakcję posłów PO nie trzeba była długo czekać. Szef klubu PO Rafał Grupiński zapowiedział, że złoży wniosek o zawieszenie w prawach członka klubu posła Norberta Wojnarowskiego. Jego zdaniem, zjazd wyborczy PO na Dolnym Śląsku powinien zostać powtórzony.