Były działacz przekonuje, że Janusz Korwin-Mikke i jego współpracownica poświadczyli nieprawdę w dokumentach złożonych w sądzie po zjeździe partii w październiku.

Tego typu przestępstwo (...) jest czynem popełnianym z wyjątkowo niskich i nikczemnych pobudek, zasługujących na szczególne napiętnowanie i potępienie (brudne rozgrywki personalne) – napisał, jak donosi „Rzeczpospolita”, w uzasadnieniu przekazanym prokuraturze.

Korwin-Mikke miał między innymi poświadczać, że skarbnikiem i sekretarzem generalnym Kongresu Nowej Prawicy są osoby, które nie uzyskały absolutorium na zjeździe.

Co oznacza to zawiadomienie? To efekt partyjnego walki o władzę dwóch frakcji KNP. Jedną z nich jest frakcja europosła Stanisława Żółtka, drugą – nowa ekipa, której prym wiedzie Przemysław Wipler, mianowany przez Korwin-Mikkego sekretarzem partii. Skarbnikiem został natomiast Adam Woch. A na te zmiany zgody nie wyrazili właśnie starzy działacze.

Janusz Korwin-Mikke twierdzi, że sprawa nie jest tak poważna, jak przedstawiają ją jego przeciwnicy, że wyjaśnił ją już miesiąc temu. Chyba mnie nie zamkną – napisał na swoim profilu na Facebooku.

Zobacz, jak tłumaczy się Janusz Korwin-Mikke >>>