Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie ma mieszkania, nie ma dzieci. Dr Izabela Rudzka: "Jest coraz gorzej" [WYWIAD]

47 minut temu
[aktualizacja 6 minut temu]
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kobieta z wózkiem
Nie ma dzieci, nie ma mieszkań. Polska ma poważny problem/Shutterstock
Stabilizacja mieszkaniowa jest podstawą, żebyśmy mogli myśleć o założeniu rodziny czy posiadaniu potomstwa – mówi Dziennikowi dr Izabela Rudzka. Jak dodaje, sytuacja jest dramatyczna. Kobiety wciąż nie mają stabilizacji na rynku pracy, a własne mieszkanie staje się coraz odleglejszym marzeniem dla młodych ludzi.

Polska gwałtownie się wyludnia

Piotr Wróblewski: Z badań, które pani przygotowała, wyłania się nawet nie negatywna, ale wręcz fatalna wizja przyszłości. Polaków będzie coraz mniej. Czy to – pani zdaniem – efekt tego, że staliśmy się zamożniejsi i dotykają nas te same problemy co kraje Europy Zachodniej?

Dr Izabela Rudzka, SGH, autorka raportu „Mieszkalnictwo a dzietność”: Po części ma pan rację. Pod względem wzrostu gospodarczego, twardych danych ekonomicznych, jesteśmy w Europie dość wysoko plasowani. Z drugiej strony w badaniach wybrzmiała jedna rzecz, która nie powtarza się w wielu krajach Unii Europejskiej.

Nie mamy stabilizacji, jeżeli chodzi o opiekę nad dziećmi czy możliwość powrotu do pracy. Ostatnio pewne linie lotnicze – to dane z pierwszej ręki – zwolniły 150 osób, głównie stewardess, proponując, by młode dziewczyny przeszły na umowę B2B. Jak w takiej sytuacji myśleć o posiadaniu potomstwa?

Czyli problemem ciągle jest rynek pracy?

Rynek pracy, brak ochrony kobiet czy brak stabilizacji osób, które chciałyby posiadać potomstwo. Wiele osób wciąż nie pracuje w oparciu o umowę o pracę albo dostaje najniższą krajową. A jeżeli już pracują na etat, to często bez umowy na czas nieokreślony.

Rządzący od lat mówią, że poprzez szereg zmian rynek pracy jest bardziej chroniony. Chodzi np. o ograniczanie – teoretycznie – umów śmieciowych.

Teoretycznie powinno się to zmieniać na lepsze, ale statystyki są nieubłagane – jest coraz gorzej. Mało tego, analizując rynek pracy głębiej, można wskazać wiele rzeczy, które się nie układają.

To znaczy?

Na przykład osoba, która chce wyjść z kryzysu bezdomności i ubiega się o mieszkanie treningowe, musi być zatrudniona na umowę o pracę. Musi wpisać, ile zarabiała. A to często osoby, które nie mają stałego zatrudnienia. Jeżeli zarabiają, to gdzieś doraźnie, bez umowy.

Takich sytuacji jest wiele. To wszystko nie tworzy spójnego, całościowego systemu.

Młodzi marzą o mieszkaniu

Z badania, które przeprowadziła pani z prof. Bryxem, wynika, że dla 2/3 młodych ludzi barierą przed zakładaniem rodziny jest niestabilna sytuacja mieszkaniowa.

Stabilizacja mieszkaniowa jest podstawą, żebyśmy mogli myśleć o czymś więcej niż codzienne sprawy, choćby o założeniu rodziny czy posiadaniu potomstwa – badania to potwierdzają.

Gdy pytaliśmy o korelację związku i mieszkania, to panowie w większości odpowiadali, że ich zdaniem posiadanie mieszkania zwiększa szanse na znalezienie partnerki.

To pokazuje, jak ważna jest to sprawa. Porównując to do drzewa – żeby rosło, musi mieć korzenie. I właśnie mieszkanie jest tym korzeniem. Później są oczywiście kwestie psychologiczne, relacje w związku itp.

Co powinna zrobić Polska? Jak rozwiązać problem mieszkaniowy?

Mieliśmy na przestrzeni lat różne pomysły polityków, jak pomóc młodym ludziom w znalezieniu pierwszego mieszkania. One zawsze kończyły się porażką: zarówno Mieszkanie Plus, jak i dopłaty do kredytów. Jaki kierunek – pani zdaniem – powinno zaproponować ministerstwo czy politycy?

Przede wszystkim nie powinniśmy kierować się programami, które funkcjonują w Unii Europejskiej. Kraje zachodnie są na innym poziomie, mają zupełnie inne uwarunkowania czy potrzeby.

My mamy swoje możliwości. Z badań jasno wynika, że Polacy chcą mieszkać we własnym mieszkaniu, a Europa Zachodnia (np. Niemcy czy Austria) wybiera najem. Wynika to z historii, ale też z poczucia stabilizacji. Dla nich najem można porównać do otrzymania mieszkania z zakładu pracy – co pamięta poprzednie pokolenie.

W Polsce każdy ma świadomość, że mieszkanie to kapitał, który potem przekazujemy dzieciom. Po drugie, daje ono poczucie stabilności. Z własnego mieszkania nikt nas nie wyrzuci. A jeśli zrobi się naprawdę źle, będziemy mogli je sprzedać.

Myślę, że powinniśmy stworzyć program odpowiedni do polskich warunków i możliwości.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj