Południowokoreańscy eksperci oskarżają komunistów z Północy, że ci włamali się do elektrowni atomowych. Rząd twierdzi, co prawda, że wykradziono tylko dane, które nie zagrażają bezpieczeństwu. Jednak specjaliści ostrzegają, że to może być początek poważniejszego ataku. Jego celem ma być zastraszenie Seulu i pokazanie, że nikt nie może czuć się bezpiecznie - pisze brytyjski "Daily Mail". 

Jednocześnie, rządowa propaganda grozi Stanom Zjednoczonym. Agencja informacyjna KCNA twierdzi, że władze mają dowody, że to władze USA stoją za propagandowym atakiem na komunistyczny kraj. Pjongjang twierdzi, że będzie walczył z kapitalistami i już zastosował najbardziej brutalny kontratak przeciw bastionom imperialistów. Jak głosi oficjalny komunikat, armia i obywatele są gotowi na konfrontację z USA, na wszystkich płaszczyznach konfliktu. Także w cyberprzestrzeni.

ZOBACZ TAKŻE: Obama ostrzega Koreę Północną po ataku hakerów>>>