Południowokoreańscy eksperci oskarżają komunistów z Północy, że ci włamali się do elektrowni atomowych. Rząd twierdzi, co prawda, że wykradziono tylko dane, które nie zagrażają bezpieczeństwu. Jednak specjaliści ostrzegają, że to może być początek poważniejszego ataku. Jego celem ma być zastraszenie Seulu i pokazanie, że nikt nie może czuć się bezpiecznie - pisze brytyjski "Daily Mail".