Leszek Miller jako jeden z wielu polityków i przyjaciół zmarłego premiera brał udział w ostatnim pożegnaniu Józefa Oleksego. W czasie ceremonii na cmentarzu nad grobem byłego szefa rządu i marszałka Sejmu przemawiał Aleksander Kwaśniewski. - Józefie, mówiłeś często, że masz język barwny i czasem zbyt ostry - mówił były prezydent. - Będzie nam go brakowało. (...) Dzięki. Spoczywaj w pokoju.

Przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej wspominał Józefa Oleksego po zakończeniu uroczystości.

Zapamiętam go jako człowieka pogodnego, radosnego, lubiącego życie towarzyskie, ale też mocnego polityka, ciągle wzbogacającego swoją wiedzę. Polityka o szerokich horyzontach i pięknym języku - wyliczał Leszek Miller w rozmowie z dziennik.pl, wracając aleją Cmentarza Wojskowego na Powązkach, na którym spoczął zmarły polityk lewicy. Zapytany, czy także dotykał go "barwny i czasem zbyt ostry język" Oleksego, o którym mówił Kwaśniewski, Miller odparł:

Nawet jak uprawialiśmy słowną szermierkę, to bez złości. Zawsze było wiadomo, że niezależnie od tego, co kto powie, to i tak będziemy dalej się spotykać i przyjaźnić.

Czy była to także tak zwana słynna "męska szorstka przyjaźń", jaka panowała między prezydentem a premierem, gdy obecny szef SLD stał na czele rządu?

Taka męska przyjaźń, w której choć dochodzą do głosu różnice, to wspólny życiorys i wspólne wspomnienia są o wiele silniejsze niż te różnice - stwierdził dyplomatycznie Miller. Wspomniał też swoje ostatnie spotkanie ze zmarłym na początku stycznia byłym premierem i marszałkiem. - Przed świętami Józef Oleksy zaprosił mnie i Aleksandra Kwaśniewskiego do swojego domu. Tam odbyliśmy naszą ostatnią rozmowę. Odniosłem wtedy wrażenie, że to pożegnanie.

KOMPANIA REPREZENTACYJNA NA POGRZEBIE JÓZEFA OLEKSEGO: