Prof. Tomasz Nałęcz uważa, że jest to próba budowania własnego obozu zwolenników. To jeszcze od carów funkcjonowało, że zanim uruchomiono inne środki, budowano obóz poparcia - dodaje historyk.
Według niego, wraz z upływem stuleci zmieniły się tylko narzędzia propagandowe, natomiast cel nie.

CZYTAJ TAKŻE: Rosyjskojęzyczna TV odpowiedzią na "Sputnik"? Schetyna ujawnia...>>>

Jak widać, są chętni do wypełniania szeregów tego obozu, powołują się między innymi na otwartość informacji czy też prawa obywatelskie - a co to znaczy? - warto przeczytać w książkach historycznych - podkreśla prof. Nałęcz.

Szef sejmowej komisji do spraw służb specjalnych Marek Biernacki zapewnia, że zjawisko to jest wnikliwie monitorowane. Polityk PO nie ma wątpliwości, że Rosjanie wkładają wiele wysiłku w szerzenie stosownych dla nich treści.

Biernacki twierdzi, że Rosjanie przeznaczyli bardzo dużo swoich struktur finansowych i organizacyjnych na wysokim szczeblu na funkcjonowanie tak zwanej piątek kolumny.

Stanisław Wziątek z SLD jest przekonany, że jeśli zostanie przekroczony próg bezpieczeństwa to nasze służby będą reagowały. Poseł SLD z sejmowej speckomisji powiedział, że chodzi głównie o prezentowanie interesów strony rosyjskiej. - Jeśli jest to propaganda, która narusza podstawy bezpieczeństwa naszego państwa, to to może być niebezpieczne. Jestem przekonany i wiem o tym także z posiedzeń naszej komisji, że niektóre osoby się tym zajmujące są pod baczną obserwacją naszych służb - podkreślił. 

Wiceszef PiS Adam Lipiński uważa, że od lat w Polsce istnieje rosyjska agentura. Jego zdaniem, do tej pory nie zostały ujawnione całe struktury KGB. Zwraca też uwagę, że Polska jako sąsiad Rosji i Ukrainy jest w szczególnej sytuacji ,dlatego powinniśmy być na te kwestie wyczuleni.

Polityk PiS twierdzi też, że przy całej tej sytuacji słaba jest polska propaganda. - Jak ja się dowiaduję, że w Polsce się uruchamia rosyjskie rozgłośnie radiowe, które propagują imperialny punkt widzenia Moskwy, to musimy na to reagować - dodaje.

Wicepremier, szef MON Tomasz Siemoniak pytany o doniesienia z Moskwy powiedział, że był na stronie internetowej portalu "Sputnik". - Nie sądzę, żeby w Polsce ktoś uległ tej propagandzie - podkreślił. Dodał, że w Unii Europejskiej trwają prace nad uruchomieniem telewizji rosyjskojęzycznej. - Zachód musi myśleć także, jak w długim okresie działać - uważa wicepremier.

Tomasz Siemoniak zwrócił uwagę, że Władimir Putin ma stale w Rosji olbrzymie poparcie społeczeństwa. Uzupełnił, że należy podjąć działania, które pomogą Rosjanom przekazać też rzetelną wiedzę z Unii. Przypomniał, że o problemie tak zwanej wojny informacyjnej rozmawiano dwa dni temu na Łotwie, w trakcie nieformalnej narady szefów obrony państw Unii Europejskiej. 

Politycy Wspólnoty dyskutowali wtedy nad przyspieszeniem prac nad stworzeniem zachodniej telewizji nadającej po rosyjsku. Minister w czasie ryskiego spotkania przywołał przykład mediów typu Głos Ameryki, Wolna Europa i BBC, które nadawały rzetelną informację w czasie, gdy w Polsce był komunizm.

Rosja uruchomiła portal informacyjny w języku polskim. Koncern medialny "Rossija Siewodnia" reklamuje też program radiowy, który retransmituje warszawska rozgłośnia „Radio Hobby”. Jak twierdzą niezależni komentatorzy, to nic innego jak - rozpowszechnianie kremlowskiej propagandy w różnych krajach. Do tej pory rolę taką odgrywały telewizja „Russia Today” i radio „Głos Rosji”. Niedawno, w ramach koncernu „Rossija Siewodnia” stworzono specjalną agencję multimedialną o nazwie „Sputnik”, która tworzy serwisy informacyjne i publicystyczne w kilkunastu językach. Od dziś także w języku polskim. WIĘCEJ NA TEN TEMAT>>>