Były kandydat na prezydenta podkreślił, że są dwie możliwości obalenia systemu.

– Albo na drodze zbrojnej albo demokratycznej. Wiadomo, że wybieram tę drugą. Ale jeśli np. wynik referendum będzie wiążący i obywatele opowiedzą się za JOW-ami, a władza nie uszanuje tej woli narodu, to różnie może być – dodał. I wyjaśnił, że nie mówi, że on sprowokuje jakąś sytuację. – Ale znam nastroje społeczne – przewidywał. 

Kukiz broniąc swojego postulatu o zakazie finansowania partii z budżetu państwa powiedział, że jego kampania prezydencka kosztowała „ledwie ponad pół miliona złotych”. Podkreślił, że to były pieniądze zebrane z datków publicznych.

– Jeśli nie jestem sympatykiem żadnej partii, jakim prawem oni wyciągają mi z kieszeni choćby nawet jeden grosz? – pytał.

Kukiz zaprosił na swoje listy wcześniejszych rywali z kampanii prezydenckiej. – Pan Tanajno przyjął moją propozycję, do pana Brauna będą dzwonił dziś, pan Kowalski mam nadzieję, też wie o zaproszeniu na listy – zapowiedział w „Polityce przy kawie”.