- Platforma wygra - oceniła w TVP Info pani premier, prognozując wynik jesiennych wyborów parlamentarnych. Przekonywała, że to dzięki sposobowi, w jaki jej politycy komunikują się ze społeczeństwem i jak postrzegają obywateli. - Bo my nie krzyczymy na ludzi, bo my naprawdę tych ludzi szanujemy, nawet tych, którzy mają odmienne poglądy - argumentowała liderująca PO Kopacz.

Przyznała też, że nie wszystkie plany partii udało się zrealizować i wciąż "jest wiele do zrobienia". Jednak - jak podkreśliła - lepiej to robić w spokoju, w atmosferze merytorycznej dyskusji niż wrzasku, obelg.

Wcześniej Ewa Kopacz komentowała nowy sondaż zrealizowany dla TVN. - Przed Platformą Obywatelską jeszcze dużo pracy - oceniła. Zwróciła się też do partyjnych kolegów z apelem o to, by nie myśleli o urlopach, tylko o zbliżających się wyborach.

W badaniu Platformę Obywatelską popiera 26 procent ankietowanych, liderem pozostaje jednak Prawo i Sprawiedliwość z poparciem 35 procent. Obie partie zanotowały wzrost. Porównując z badaniami z 16 lipca PiS zyskało 2 punkty procentowe, a PO - 3.

Platforma jak piękna żona, wyborcy jak mąż

Ewa Kopacz pozwoliła sobie na malowniczą metaforę, która w zamyśle miała wytrącić jeden z argumentów, podnoszonych przez przeciwników PO domagających się końca jej rządów. - Ja bym to porównała trochę do małżeństwa. Pan ma świetną żonę, śliczną kobietę i pan jest szczęśliwy. I tylko dlatego, że jest pan długo w tym małżeństwie ma pan ją zmieniać? - mówiła szefowa rządu do prowadzącego program Piotra Kraśki.

- Co ja mogę powiedzieć? W tych warunkach nie - odpowiedział nieco zmieszany dziennikarz. - Taka sama odpowiedź dla tych, którzy mówią, że jak ktoś jest za długo, to należy go zmienić tylko dlatego, że jest z długo - odparła premier Kopacz.