-- mówi Antoni Macierewicz w rozmowie z "DGP". Jego zdaniem zamówienie powinno zostać podzielone między PZL Mielec (Sikorsky Aircraft Corporation), który produkuje śmigłowce blackhawk, i PZL Świdnik (AgustaWestland) – producenta AW 149.
Tymczasem przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej twierdzą, że śmigłowiec pomyślnie przeszedł testy na poligonie i spełnia 32 wymagane warunki. Niestety, jawnych dokumentów przy tym postępowaniu jest niewiele. Jednak liczne służby, które je nadzorują (m.in. Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Żandarmeria Wojskowa), publicznie nie zgłaszały żadnych wątpliwości.
Epopeja śmigłowcowa trwa od 2012 r. W międzyczasie zmieniono liczbę zamawianych śmigłowców, wreszcie pod koniec ubiegłego roku składanie ofert dwukrotnie zostało przełożone na prośbę samych oferentów. Teraz Ministerstwo Obrony Narodowej wynegocjowało już z producentem Caracala - Airbusem - warunki dostaw 50 śmigłowców (w tym wersji specjalistycznych) i ceny (pozostaje ona niejawna). Kilka dni temu dokumenty trafiły do Ministerstwa Gospodarki, którego pracownicy mają ocenić ofertę offsetową. Zgodnie z prawem mają na to do 120 dni roboczych. Ale nieoficjalne komunikaty dobiegające z obozu rządzącego są jasne: o nowym kontrakcie zdecyduje już nowy rząd. Niezależnie od tego, kto go będzie tworzył.
Choć politycy PiS od jakiegoś czasu krytykują wybór Airbusa, to jednak tak jasno o odrzuceniu tej oferty dotychczas wypowiadano się raczej nieformalnie. Wydaje się, że z takiego obrotu sprawy cieszyć się mogą pracownicy fabryki w Mielcu, z której w ostatnim czasie zwolniono 500 osób oraz Świdnika, który w przypadku wygrania przetargu wg deklaracji właścicieli ma się stać głównym zakładem produkującym AW 149. Oczywiście jeśli faktycznie doszłoby do zmiany dostawcy, to powstaje pytanie, czy inwestycje, które ostatnio ogłaszał Airbus w Polsce (m.in. stworzenie biura projektowego w Łodzi), byłyby dalej realizowane zgodnie z planem. – – mówi nam jeden z ludzi związanych z Airbusem.