To zły znak, który świadczy o braku samodzielności tak premier Ewa Kopacz skomentowała doniesienia "Faktu" o nocnej wizycie prezydenta Andrzeja Dudy w mieszkaniu prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. Spotkanie odbyło się w czwartek. Jak donosi tabloid, trwało 2, 5 godziny i nie wiedzieli o nim nawet najbliżsi współpracownicy głowy państwa. Zdaniem szefowej rządu to niedobry sygnał, bo - jak mówiła - prezydent nie znalazł czasu, by rozmawiać z premierem, ale znajduje czas, by rozmawiać z posłem - prezesem PiS.

Ewa Kopacz wyraziła obawę, że gdyby Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory i doszło do władzy, to utworzony przez ugrupowanie rząd będzie zdalnie sterowany przez - jak to określiła - "nadszefa", którym jest prezes Kaczyński. Według premier, podobnie sytuacja wygląda w przypadku prezydenta, który powinien być prezydentem wszystkich Polaków, a także będzie sterowany. Od wielu tygodni szefowa rządu bezskutecznie apeluje do Andrzeja Dudy o zwołanie Rady Gabinetowej.