- Państwo jest w fatalnym stanie, musimy je odbudować, musimy odbudować jego siłę, ale żeby odbudować tę siłę, musimy przede wszystkim doprowadzić do tego, żeby ono żyło w naszych sercach i umysłach. To zadanie rządu PiS, rządu Beaty Szydło - mówił Jarosław Kaczyński. Beata Szydło chwaliła zaś przyszłych ministrów i krótko zdefiniowała swój rząd. - Praca i pokora. Taki będzie ten rząd. Ten rząd będzie brał odpowiedzialność za naszą ojczyznę, to wspaniali ludzie. Prawi, pracowici, odpowiedzialni - stwierdziła przyszła premier.

Prezes PiS ostrzegał przed "zewnętrznymi atakami na podstawowe elementy polskiej tradycji", w tym na rodzinę. - Musimy się przed tym obronić, musimy obronić naszą wolność - mówił Kaczyński. Obiecywał, że jego partia nie będzie hamować modernizacji pod warunkiem, że będzie ona dotyczyć organizacji, techniki, czy usług społecznych. Modernizacja nie może dotknąć jednak "polskiego ducha" - zastrzegł prezes PiS-u. Przemówienia liderów partii przerywana były brawami oraz okrzykami "Jarosław, Jarosław" oraz "Beata, Beata".

Gdy w czasie swojego przemówienia Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej", mówił o konieczności wyjaśnienia przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem, zgromadzeni zaczęli skandować imię przyszłego szefa MON Antoniego Macierewicza. Wcześniej Jarosław Kaczyński, Beata Szydło, a także inni politycy PiS, złożyli kwiaty pod Krzyżem Katyńskim, w wawelskiej krypcie Pod Wieżą Srebrnych Dzwonów, gdzie pochowani są Lech i Maria Kaczyńscy, oraz przed pomnikiem Jana Pawła II.