Władza, która podnosi rękę na konstytucję, na swobody obywatelskie, wprowadza stan wojenny. Mieliśmy z tym do czynienia wcześniej - mówił na antenie "Faktów po Faktach" Władysław Frasyniuk. Jego zdaniem, to nie za ostre słowa, bo - jak twierdzi - do organizatorów protestów docierają informacje o wizytach służb w domach uczestników manifestacji. 

Twierdzi więc, że lepiej mówić ostro i radykalnie, niż jutro wykrzykiwać takie hasła zza murów więziennych. Sugeruje też, że za chwilę na ulicach słychać będzie: Kaczor KOD-u nie pokona, raczej skończy jak ta wrona.

Frasyniuk wierzy jednak, że presja tych, którym nie podobają się zmiany w Trybunale Konstytucyjnym przyniesie im zwycięstwo. Liczy bowiem, że ostre słowa i manifestacje, jak też i reakcja Unii Europejskiej doprowadzą do tego, że Jarosław Kaczyński się wycofa ze swoich planów wprowadzenia Polski do Europy Wschodniej. Szokuje go i buduje jego niepokój nasza determinacja - tłumaczył.

Wystosował też specjalny apel do prezesa PiS. Jarku, stoisz nie tam, gdzie stało ZOMO, ale gdzie został Putin albo Łukaszenka. Będziemy krzyczeć: zdradziłeś ludzi z Armii Krajowej, zdradziłeś "Solidarność", zdradziłeś własnego brata - grzmiał Frasyniuk.