Tomasz Latos zaznaczył, że klub PiS w głosowaniach nad projektami nie będzie narzucał dyscypliny partyjnej. Jestem przekonany, że każdy z nas te sprawy będzie rozsądzał we własnym sumieniu i jestem przekonany, że będą to decyzje bardzo przemyślane - powiedział. Poinformował, że klub PiS jest za skierowaniem obu projektów do dalszych prac w komisji. Zaznaczył jednocześnie, że PiS nie wspiera projektu "Ratujmy Kobiety". Podkreślił, że zgodnie z zapowiedziami PiS będzie za kierowaniem wszystkich inicjatyw obywatelskich do dalszych prac.

Przypomniał, że w konstytucji jest zapis o prawnej ochronie życia każdego człowieka. Wskazał, że zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 1997 r., od momentu powstania życie ludzkie staje się wartością chronioną konstytucyjnie i dotyczy to także fazy prenatalnej. Z kolei w 2004 r. TK orzekł, że wszelkie możliwe wątpliwości do ochrony życia ludzkiego powinny być rozstrzygane na rzecz tej ochrony.

Poseł PiS mówił, że według statystyk resortu zdrowia corocznie w Polsce wykonuje się ok. tysiąca aborcji. Główną przyczyną (tych aborcji) są tak naprawdę przyczyny eugeniczne - dodał. Wskazał, że w wielu przypadkach nie są to wady letalne i przypadki ciężkiego uszkodzenia płodu. Według badań ok. 1/3 osób z zespołem Downa w Polsce ulega aborcji" - powiedział.

To jest problem, z którym każdy z nas musi się zmierzyć i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to urodzone dziecko byłoby nieszczęśliwe, czy to dziecko cierpiałoby, czy to dziecko nie ma prawa do życia - mówił Latos. Wskazał, że w projekcie przygotowanym przez komitet "Stop Aborcji" poświęcono wiele uwagi kwestii związanej ze wparciem osób, które urodzą chore dzieci. Uważam, że wymaga to głębszego rozważenia i wsparcia, bo do tej pory rzeczywiście tak się składa, że wsparcia ze strony państwa, ale również i samorządów i ze strony organizacji pozarządowych, brakowało - ocenił.

Zaznaczył, że jego zdaniem nie należy karać kobiet za wykonanie aborcji. Jestem osobiście przekonany, że będzie to jeden z punktów, którym należy w czasie dalszych prac parlamentarnych poświęcić dużo uwagi, aby tego karania kobiet jednak nie było - powiedział.Wskazał, że w obu projektach znajdują się kwestie związane z edukacją, jednak są one inaczej rozumiane. Zgoda co do edukacji, bo rzeczywiście jej z pewnością w oświacie polskiej brakuje, natomiast pytanie, co i w jaki sposób będziemy uczyć i w jaki sposób będziemy przekazywać wiedzę, moim zdaniem, jest sprawą kluczową - powiedział poseł PiS. Zaapelował też, by nie wykorzystywać błędów lekarskich jako argumentów do liberalizacji przepisów aborcyjnych.

"Kobiety usuwały, usuwają i będą usuwać ciążę"

Joanna Mucha, która również przedstawiała stanowisko klubu PO, odnosząc się do wprowadzającego zakaz aborcji projektu „Stop Aborcji” podkreśliła, że jest to rozwiązanie, zgodnie z którym życie prenatalne ma wyższą wartość niż życie matki. Dodała, że projekt uderza też w badania prenatalne oraz in vitro. Monika  Wielichowska oceniła, że na szali mamy dwa projekty - skrajnie konserwatywny i liberalny. Trzeba je mocno wyważyć, bo do moralności dołączyła polityka. W takich sytuacjach trzeba szukać kompromisu i na nim się skupić - mówiła posłanka PO. Jej zdaniem, biorąc pod uwagę umeblowanie sceny politycznej, każda próba naruszenia przepisów w lewo czy prawo to zachęta do wszczęcia wojny ideologicznej i światopoglądowej w Polsce.

Naruszenie kompromisu będzie próbą dzielenia Polaków. Aborcja to trudny temat, bolesny i indywidualny - podkreśliła Wielichowska. Oceniając rozwiązania zawarte w obu projektach mówiła o niezgodzie na to, by ciążę prowadził prokurator, a nie lekarz oraz możliwości otwarcia furtki dla aborcji zamiast antykoncepcji. Posłanka PO wskazywała, że w Sejmie jest 125 kobiet. To potężna siła, uszanujmy dziewczyny, uszanujmy kobiety, uszanujmy Polki, uszanujmy nas same i prawo do decydowania o sobie - apelowała. Wskazywała m.in., że Maria Kaczyńska była przeciwniczką zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji. Klub Platformy Obywatelskiej apeluje - zachowajmy kompromis - powiedziała Wielichowska.

Joanna Mucha nawiązując do projektu „Stop Aborcji” oceniła, że nie jest to propozycja ustawy o ochronie życia, ale o tym, że życie ma różną wartość w zależności od tego, czyje jest. To jest ustawa o tym, że życie prenatalne ma wyższą wartość niż życie kobiety, o tym, że życiem kobiety w ciąży można bezsensownie i bezdusznie ryzykować. To jest ustawa o tym, że życie prenatalne ma wartość wyższą od prawa urodzonych już dzieci, które potrzebują matki - mówiła.

Zwracając się bezpośrednio do posłów pytała, czy jako mężczyźni ośmieliliby się zaproponować, żeby rodzic, żeby ojciec miał obowiązek oddać swoje życie za już narodzone dziecko. To właśnie proponujecie kobietom, których życie i zdrowie jest zagrożone z powodu ciąży. Proponujecie, by oddała życie dla swojego dziecka - mówiła. Te słowa spotkały się z odzewem z sali. Do posłów zwróciła się marszałek Sejmu Barbara Dolniak, która podkreśliła, że jeżeli ktoś nie chce słuchać, może wyjść z sali, bo każdy ma prawo przedstawić swoje stanowisko.

Mucha powiedziała też, że zaproponowane rozwiązania nie gwarantują kobiecie, która poroni, pomocy psychologicznej ani lekarskiej, a karne postępowanie prokuratorskie. Dodała, że chroni też gwałcicieli. Wiecie, kto mi o tym powiedział? Powiedział mi o tym policjant, który prosił, żeby zrobić wszystko, by ta ustawa nie weszła w życie. Bo jeśli będzie obowiązywać, kobiety w Polsce będą bały się zgłaszać gwałt - powiedziała.

Są ludzie, którym wydaje się, że kobiety zachodzą w ciążę, żeby ją usunąć. (...) Otóż chcę państwa wyprowadzić z błędu, nie ma takich kobiet. Kobiety usuwały, usuwają i będą usuwać ciążę niezależnie od tego, czy ta ustawa wejdzie w życie, czy nie, bo nie robią tego z przyjemności, tylko z konieczności - powiedziała Mucha.

"Marzy się niektórym co najmniej drugi Watykan"

Dzisiejszy dzień pokaże w jakim kraju my będziemy żyć. Tak naprawdę są tylko trzy możliwości. Pierwsza ta najbardziej przerażająca, gdy Sejm przyjmie projekt wprowadzający barbarzyńskie, nieludzkie rozwiązane stosowane w części krajów Ameryki Łacińskiej. Jeśli tak się stanie, Polki będą trafiać do więzienia dlatego, że chcą decydować o swoim życiu i własnym ciele. Druga możliwość to stan obecny - czyli zgniły kompromis między Kościołem katolickim, a częścią polityków prawicy, to również wyjątkowo złe rozwiązanie, które w żaden sposób nie przystaje do rzeczywistości. Efektem jest ogromne podziemie aborcyjne. Trzecia możliwość to wprowadzenie rozwiązań, które funkcjonują prawie we wszystkich krajach UE i dają kobiecie prawo do decydowania o swoim losie - przedstawiała projekt ustawy liberalizującej aborcję Barbara Nowacka.

Podkreśliła, że Komitet "Ratujmy Kobiety", poprzez swój projekt, chce zapewnić Polkom pełną opiekę w trakcie ciąży, edukację seksualną w szkołach, prowadzoną przez wykwalifikowane osoby i pełny dostęp do nowoczesnej antykoncepcji. Chcemy, by w Polsce było po prostu normalnie, by Polki czuły się bezpieczne o swoje prawa reprodukcyjne i mogły szczęśliwie i godnie mieć dzieci - mówiła.

Nawiązując do projektu "Stop Aborcji", który całkowicie zakazuje przerywania ciąży, podkreśliła, że zawarte w nim rozwiązania są ogromnym zagrożeniem dla swobód obywatelskich. Nie chcemy takiej Polski, my nie chcemy piekła kobiet. (...) W efekcie działania podziemia aborcyjnego są dziesiątki tysięcy nielegalnych aborcji; rocznie ponad 100 tys. przypadków. W przypadku zaostrzenia przepisów oznacza to, że do końca tej kadencji do więzienia trafi 300 tys. Polek. Czy 300 tys. kobiet - ofiar gwałtów i kazirodztwa, ofiar wykluczenia i biedy ma być zamkniętych w zakładzie karnym razem z mordercami, bandytami i złodziejami. Takiej Polski chcecie? - pytała.

Dodała, że nie można w swoim zacietrzewieniu planować piekła innym. Jej zdaniem, bezwzględny zakaz aborcji, to prezent dla gwałcicieli, ich ofiary nie będą się zgłaszać na policję. Przekonywała, że rozwiązania proponowane przez komitet „Stop aborcji” sprawią, że wszystkie kobiety będą podejrzane - od osiągnięcia dojrzałości płciowej aż do menopauzy.

Zanim zaczniecie w głosowaniach rozstrzygać o naszym życiu i zdrowiu apeluję - spróbujecie dowiedzieć się czegokolwiek o sprawie, którą rozstrzygacie; odrzućcie uprzedzenia, nie patrzcie na sondaże, nie zastanawiajcie się jakie słowa, pochwały otrzymacie w niedzielę albo w Radiu Maryja. Kiedyś budowano nam drugą Japonię, potem drugą Irlandię, teraz wydaje mi się, że marzy się niektórym co najmniej drugi Watykan. Wielu z nas jest temu absolutnie przeciwnych - mówiła Nowacka.

"Wspólnie przywracamy ojczyźnie godność"

Jak mówiła przedstawicielka komitetu „Stop aborcji” Joanna Banasiuk, aborcję polskiemu narodowi najpierw zaordynowali hitlerowscy zbrodniarze, a na masową skalę narzucił komunistyczny reżim. Jej zdaniem, wprowadzone dwadzieścia lat temu „wyjątki aborcyjne” są coraz szerzej interpretowane. Piętnaście lat temu w wyniku aborcji życie traciło niewiele ponad 100 dzieci rocznie. Dzisiaj - bez zmiany prawa – aborcji jest nawet dziesięciokrotnie więcej - powiedziała.

Banasiuk przekonywała, że zmiana prawa może dać szansę na bezpieczne narodziny każdemu dziecku, również temu choremu lub poczętemu w traumatycznych okolicznościach. Wystarczy, że odważymy się na zmianę. Wystarczy, że wybierzemy życie - powiedziała. Dodała, że obrona dzieci w najwcześniejszym etapie ich rozwoju, to również realizacja podstawowych praw dziecka; praw wynikających tak z naszej konstytucji, jak i z norm prawa międzynarodowego.

Inicjatywa obywatelska +Stop Aborcji+ ma chronić zarówno dzieci, jak i kobiety. W czasie, gdy powszechnie odstępuje się od wymierzania kary śmierci za nawet najcięższe przestępstwa, na świecie miliony niewinnych dzieci jest zabijanych w majestacie prawa - mówiła. Banasiuk przekonywała, że aborcja pociąga za sobą dyskryminację i śmierć kobiet, w tym również śmierć matek. Aborcja jest piekłem nie tylko dzieci, ale również kobiet. I dlatego należy położyć jej kres -mówiła.

Dziś odzyskujemy państwo polskie. Wspólnie przywracamy Ojczyźnie godność, która tak długo była poniewierana. Czas najwyższy na działania także w obszarze ochrony życia - przekonywała.

Bezwzględny zakaz przerywania ciąży i odpowiedzialność karną dla każdego, kto powoduje śmierć dziecka poczętego, również dla matki, wprowadzić ma obywatelski projekt ustawy komitetu "Stop aborcji". Projekt jest nowelizacją ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży oraz ustawy Kodeks karny; przewiduje zmianę tytułu ustawy na: o powszechnej ochronie życia ludzkiego i wychowaniu do życia w rodzinie.

Relacja odświeża się automatycznie co 30 sekund

Projekt i uzasadnienie ustawy przygotowali eksperci Instytutu Ordo Iuris. W inicjatywę zaangażowanych jest jednak szereg organizacji, m.in. Fundacja Pro - Prawo do życia, Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny, Instytut im. Ks. Piotra Skargi, Fundacja Życie. Nowością w tym projekcie - w stosunku do wcześniejszych prób zaostrzenia ustawy dot. aborcji - jest karanie matek, czego nie przewidują ani obecnie obowiązujące przepisy, ani większość poprzednich projektów, które trafiały do Sejmu.

Projekt zobowiązuje organy administracji publicznej do zapewnienia ochrony i opieki tym rodzinom, które stają przed trudnościami - np. związanymi z opieką nad dziećmi niepełnosprawnymi czy w przypadkach, gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego. Przygotowany został równoległy projekt wprowadzający rozwiązania socjalne, które powinny towarzyszyć zakazowi aborcji. W projekcie znajduje się także zapis o wprowadzeniu do szkół wychowania do życia w rodzinie, obejmującego wiedzę o zasadach odpowiedzialnego rodzicielstwa oraz wartości rodziny i ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

Projekt przygotowany przez komitet "Ratujmy Kobiety" pozwala przerwać ciążę bez dodatkowych warunków do 12. tygodnia, a po tym terminie - w takich przypadkach, w jakich aborcja dozwolona jest obecnie. Zatytułowany jest: o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie. W ten projekt również zaangażowanych jest kilka organizacji, m.in. Partia Kobiet, Partia Zieloni, Kongres Kobiet, Fundacja Feminoteka, Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Zgodnie z proponowanymi przepisami, jeśli ciąża jest wynikiem czynu zabronionego, aborcja dopuszczalna byłaby do 18. tygodnia ciąży; w przypadkach ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby - do 24. tygodnia; w przypadku, gdy wykryta choroba uniemożliwia płodowi samodzielne życie i nie ma możliwości jej wyleczenia, przerwanie ciąży byłoby dopuszczalne bez ograniczeń.Projekt wprowadza do programów nauczania przedmiot "wiedza o seksualności człowieka" - dostosowany do wieku oraz potrzeb uczniów, od I klasy szkoły podstawowej.

Projektowana ustawa ułatwić ma też dostęp do metod i środków zapobiegania ciąży. Środki antykoncepcyjne byłyby objęte refundacją, a dla osób najbiedniejszych - bezpłatne. Zapewnić ma także dostęp do antykoncepcji dla nastolatków - na wniosek osoby małoletniej lekarz miałby obowiązek udzielenia świadczenia z zakresu zapobiegania ciąży, bez zgody przedstawiciela ustawowego.

Projekt zmienia również zapisy związane z klauzulą sumienia. Nakłada na świadczeniodawcę obowiązek udostępnienia listy współpracujących z nim lekarzy, którzy powołują się na klauzulę sumienia.

W myśl obowiązującej ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 r. aborcji można dokonywać, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. W dwóch pierwszych przypadkach przerwanie ciąży jest dopuszczalne do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem matki; w przypadku czynu zabronionego - jeśli od początku ciąży nie upłynęło więcej niż 12 tygodni.Po debacie o projektach dot. aborcji, posłowie mają się zająć poselskim projektem, który m.in. zmienia definicję zarodka i wzmacnia jego ochronę.