"Od czasu zwycięstwa wyborczego prawicowo-populistycznej partii PiS na jesieni 2015 roku ostrzeżenia przed Niemcami - ich dominacją w Europie i powszechną w elitach tendencją do romantycznego idealizowania Rosji - należą do codziennego repertuaru rządu" - pisze autor opublikowanego w środę komentarza Christoph von Marschall.

Niemiecki dziennikarz przypomina, że poprzedni rząd traktował Niemcy jak swego najlepszego sojusznika, a ówczesny szef MSZ Radosław Sikorski mówił, że bardziej niż siły Niemiec boi się ich bezsilności.

Marschall uznał za "godną uwagi" pozytywną wypowiedź Dudy dla "Polskiego Przeglądu Dyplomatycznego". Ależ ja się również w ogóle nie boję Niemiec - cytuje polskiego prezydenta dziennikarz zaznaczając, że zdaniem Dudy w interesie Polski są Niemcy silne gospodarczo i wojskowo.

Komentator zwraca uwagę na słowa prezydenta, że dyskusja o tym, czy Niemcy powinny być liderem w Unii, czy też nie, jest jałowa. "Niemcy są najbogatszym, najpotężniejszym i najbardziej wpływowym państwem Europy. Prawdopodobnie przez najbliższych kilka dekad to się nie zmieni. Kropka" - cytuje Dudę publicysta.

Zwraca uwagę, że polski prezydent polemizuje z powszechnym w Polsce przekonaniem, iż wielu Niemców wykazuje zbyt duże zrozumienie dla prezydenta Rosji Władimira Putina. Marschall przytacza ocenę prezydenta, że Angela Merkel jest "jedynym europejskim politykiem, który ma dziś choć minimalny wpływ na działania Władimira Putina" i "jest ona także jednym z nielicznych polityków w Europie, którzy zdają sobie sprawę z zagrożenia, jakie współczesna Rosja stanowi dla Europy".

"Ta nowa tonacja kontrastuje w pozytywny sposób z (tonacją) szefa partii Jarosława Kaczyńskiego i ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego" - pisze Marschall, zastanawiając się, czy "jest to zapowiedź zmiany orientacji" prezydenta. "W tym przypadku otworzyłyby się nowe szanse zarówno w stosunkach dwustronnych jak w polityce europejskiej" - uważa komentator.