W Platformie ruszyły też przymiarki do obsady list wyborczych - od polityków PO można usłyszeć, że mają wstępną koncepcję kandydatów w 12 na 16 miastach wojewódzkich, takich jak Warszawa, Gdańsk, czy Łódź. W kontekście stolicy najczęściej padają nazwiska Rafała Trzaskowskiego i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Sprawom samorządu mają być poświęcone wtorkowe posiedzenia gabinetu cieni PO i zarządu krajowego.

- Przyspieszamy przygotowania do wyborów samorządowych. One już trwają od kilku miesięcy, ale być może będziemy musieli zmodyfikować kalendarz, bo PiS może mieć chęć zrobienia wyborów jesienią. Dlatego musimy się przygotować  - podkreślił w rozmowie z PAP szef klubu PO Sławomir Neumann.

Platforma nie wyklucza przy tym, że w wyborach samorządowych wystartuje wspólnie z PSL. Wstępne rozmowy już na ten temat odbyły się w ubiegłym tygodniu przy okazji obrad Konwentu Marszałków Województw RP w Zakopanem, gdzie gościli liderzy Platformy i Stronnictwa - Grzegorz Schetyna i Władysław Kosiniak-Kamysz. PO i PSL współrządzą obecnie w 15 na 16 sejmikach województw.

- Mówienie dzisiaj o koalicjach jest przedwczesne, bo nie wiemy jaka będzie ordynacja wyborcza. Najpierw zobaczymy, co PiS przegłosuje, a potem przyjdzie czas na decyzje. Jeśli ordynacja będzie dawała większe fory koalicjom, to będziemy te koalicje budować - powiedział Neumann. Zadeklarował, że Platforma jest otwarta też na ewentualne rozmowy z Nowoczesną. - Chodzi o to, by obronić jak najwięcej samorządów przed PiS - zaznaczył szef klubu PO.

Od polityków Platformy można usłyszeć też, że mają już wstępną listę 12 kandydatów na prezydentów miast wojewódzkich. - Mamy pomysł na kandydatów w 12 miastach wojewódzkich, nad kolejnymi czterema pracujemy. Z częścią z tej dwunastki były już rozmowy, ale musimy jeszcze zamówić badania, tak aby rzeczywiście wskazać tych z największymi szansami - podkreślił w rozmowie z PAP jeden z członków zarządu PO.

Obsadę list wyborczych Platformy komplikuje fakt zapowiedzianych przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego zmian w ordynacji wyborczej, które ograniczą do dwóch kadencji możliwość sprowadzania funkcji przez wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Lider Prawa i Sprawiedliwości mówił w weekend, że ograniczenia te miałoby wejść w życie "od razu". Oznacza to, że według nowych przepisów przeprowadzone byłyby już najbliższe wybory samorządowe, które powinny odbyć się jesienią 2018 roku.

Rozmówca PAP z zarządu PO nie chciał mówić o konkretnych nazwiskach - przyznał tylko, że w części miast wystartują prawdopodobnie współpracownicy obecnych prezydentów. Możliwe jest ponadto kandydowanie części parlamentarzystów Platformy. Tak jest choćby w przypadku Warszawy, gdzie najczęściej wymienianymi potencjalnymi kandydatami są b. wiceszef MSZ Rafał Trzaskowski oraz wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. Rzadziej politycy PO wskazują na b. ministra administracji i cyfryzacji Andrzeja Halickiego i b. wicepremiera, szefa MON Tomasza Siemoniaka.

Rządząca trzecią kadencję obecna prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO) już kilka miesięcy temu zapowiedziała, że nie będzie więcej kandydować.

Gdyby proponowana przez Kaczyńskiego zasada dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast weszła w życie, Platforma straciłaby dotychczasowych włodarzy m.in. w Gdańsku (Paweł Adamowicz), Łodzi (Hanna Zdanowska), Lublinie (Krzysztof Żuk), Bydgoszczy (Rafał Bruski), Chorzowie (Andrzej Kotala), Grudziądzu (Robert Malinowski), Jeleniej Górze (Marcin Zawiła), Koszalinie (Piotr Jedliński), Kołobrzegu (Janusz Gromek), Pile (Piotr Głowski), Płocku (Piotr Nowakowski), Tarnowie (Roman Ciepiela) i Wałbrzychu (Roman Szełemej).

Jest też grupa rządzących od kilku kadencji prezydentów niezależnych, którzy współpracują z PO. To choćby prezydent Sopotu Jacek Karnowski, czy Inowrocławia Ryszard Brejza, ojciec posła PO Krzysztofa Brejzy.

Wiosną tego roku miałaby się odbyć konwencja samorządowa Platformy, po niej - stopniowa prezentacja kandydatów w najważniejszych miastach w Polsce.

Platforma zastanawia się ponadto nad podjęciem kroków prawnych, które powtrzymałyby wejście w życie zmian w ordynacji dotyczących dwukadencyjności samorządowców. - Będziemy się zastanawiać nad drogą, która będzie skutecznie blokować tego typu rozwiązania. Mamy Europejską Kartę Samorządu Terytorialnego, jest wiele różnych miejsc, gdzie można szukać rozwiązań i pomocy  - powiedział PAP sekretarz generalny Platformy Stanisław Gawłowski.

Sceptycznie odniósł się do pomysłu, by o zbadanie ewentualnych zmian zwrócić się do TK. - Trybunał Konstytucyjny nie istnieje w dzisiejszych realiach. To, że ktoś się zbiera i bierze wysokie gaże, nie oznacza, że pilnuje przestrzegania konstytucji - ocenił Gawłowski.

Wątpliwości natury prawnej, również w samym obozie rządzącym, budzi kwestia wprowadzenia dwukadencyjności, która objęłaby już dotychczasowych samorządowców. "Deklaracja (Jarosława Kaczyńskiego) mnie zaskoczyła - mnie się wydaje, że to jest w oczywisty sposób sprzeczne z zasadą niedziałania prawa wstecz - ocenił w poniedziałek w rozmowie z portalem rp.pl wicepremier, lider Polski Razem Jarosław Gowin.

Podobnego zdania się politycy PO. Ich zdaniem planowane zmiany w ordynacji to także "zamach na samorząd".

Posiedzenie gabinetu cieni PO zaplanowane jest na wtorek na godz. 13; o godz. 17 ma się zebrać zarząd Platformy, o godz. 18 - klub parlamentarny, który ma kontynuować dyskusję na temat zawieszonego przed dwoma tygodniami protestu opozycji w Sejmie. Politycy PO nie wykluczają, że być może wróci jeszcze temat krytyki części młodych posłów pod adresem szefa PO Grzegorza Schetyny.