Mówiąc, że prawo nie jest najważniejsze, protestowałem przeciwko bezrefleksyjnemu podejściu prawniczemu, tak zwanemu prawniczemu pozytywizmowi, który może mieć drastyczne skutki – wyjaśnia Mateusz Morawiecki w liście wysłanym do Polsat News.

O co dokładnie poszło? O słowa, jakie padły w wywiadzie udzielonym Deutsche Welle. Morawiecki poproszony został o odniesienie się do wypowiedzi własnego ojca, Kornela Morawieckiego, legendy opozycji z lat osiemdziesiątych, a dziś posła i wicemarszałka Sejmu.

Pana ojciec w listopadzie 2015 roku w Sejmie powiedział, że „prawo jest ważną rzeczą, ale prawo to nie świętość. Nad prawem jest dobro narodu”. Więc Pańska partia PiS nie akceptuje wyższości prawa? – zaczął dziennikarz.

Nie, nie – odparł Morawiecki, przechodząc do wyjaśnień. – Przecież także słynny niemiecki prawnik Udo di Fabio, a także inni, mówili, że pozytywizm, pozytywistyczne podejście do prawa ma swoje granice. Ponieważ…

Twierdzi Pan, że jest coś ważniejszego niż prawo? – przerwał mu jego rozmówca.

Oczywiście. Oczywiście, że prawo nie jest najważniejsze. Jest życie ludzi, bezpieczeństwo – zaczął wyliczać wicepremier i minister rozwoju.

To niebezpieczna droga – pokręcił głową dziennikarz, wchodząc mu w słowo. – Zazwyczaj mówimy, że nikt nie stoi ponad prawem i nic nie jest ponad prawem. Pana wypowiedź jest abstrakcyjna. Dobro narodu każdy dyktator czy rząd może interpretować dowolnie.

Proszę pozwolić mi wyrazić się bardzo konkretnie – poprosił Morawiecki. – I precyzyjnie, nie abstrakcyjnie. W nazistowskich Niemczech prawo było bardzo przestrzegane…

Pan nie jest w nazistowskich Niemczech. Pan żyje w demokratycznej Polsce – zaprotestował dziennikarz.

Dam Panu drastyczny przykład. W latach 30. i 40. wszystko odbywało się pod egidą prawa. I tak też bronili się niemieccy naziści przed Trybunałem Norymberskim: „takie były przepisy, ja je tylko wykonywałem” – wyjaśniał wicepremier.

Czy Pan respektuje prawo? – zapytał wprost jego rozmówca.

Oczywiście, że respektujemy prawo. Prawo i sprawiedliwość. Nie tylko prawo. Sprawiedliwość jest bardzo ważna – podkreślił Mateusz Morawiecki.

Słowa wicepremiera oraz ministra rozwoju i finansów spotkały się z falą krytyki, głównie w internecie, w serwisach społecznościowych, na Facebooku i Twitterze. Dlatego Morawiecki postanowił rozwinąć wątek, który wzbudził największe kontrowersje. Wyjaśniając w liście do Polsat News, co według niego znaczy stwierdzenie, że „prawo nie jest najważniejsze”, odwołał się również do negatywnych przykładów z historii, które „były ustanowione i usankcjonowane przez prawo”, jak napisał. Podał w tym kontekście między innymi apartheid obowiązujący w Republice Południowej Afryki, segregację rasową w USA oraz pozbawianie niemieckiego obywatelstwa osób pochodzenia żydowskiego.