Krystyna Pawłowicz w swoim felietonie zamieszczonym na portalu wpolityce.pl przekonywała m.in., że Kamil Zaradkiewicz "zatrudniony został i ze swymi poglądami dobrze się odnajdywał przez 15 lat w biurach TK jako ulubieniec kolejnych prezesów i sędziów: M. Safjana, A. Rzeplińskiego, M. Zubika czy M. Wyrzykowskiego.".

Ponownie OSTRZEGAM PRZED K. ZARADKIEWICZEM! - napisała dzisiaj na Facebooku posłanka PiS.

Pawłowicz przypomina, że nazwisko Kamila Zaradkiewicza przewija się w procedurach sejmowych forsowania przez PO niekonstytucyjnej ustawy o TK z czerwca 2015 roku.

W procedurze tej, w komisjach sejmowych byłemu prezesowi A. Rzepińskiemu towarzyszył pan Kamil Zaradkiewicz jako wsparcie prawne. To ten projekt przewidywał niekonstytucyjny wybór przez PO 5 sędziów „na zapas” . Plotki głosiły, że pan K. Zaradkiewicz liczył na jedno z tych miejsc dla siebie, gorliwie przy projekcie współpracował, a nie otrzymawszy „posady” zdradził prezesa TK A. Rzeplińskiego i koniunkturalnie oraz gorliwie zdradzał potem PiS-owi szczegóły „kuchni” trybunalskiej, której sprawami prawnymi wcześniej sam kierował, lecz nigdy odważnie wcześniej nie zaprotestował. 

Pawłowicz po swoim felietonie została zaatakowana na Twitterze przez Joannę Zaradkiewicz, matkę Kamila.

Po tym wpisie Joanny Zaradkiewicz posłanka PiS zapowiedziała, że złoży przeciwko niej pozew w sądzie.

Po południu na Twitterze pojawił się z kolei wpis Kamila Zaradkiewicza:

Informuję,że w związku z kolejnymi kłamstwami i insynuacjami poseł Krystyny Pawłowicz na mój temat podejmę wkrótce odpowiednie kroki prawne.