Gajewska-Płochocka zarzuciła posłance Pawłowicz, że 16 grudnia na sali plenarnej użyła wobec niej przemocy.
Członek sejmowej komisji etyki Grzegorz Długi (Kukiz'15), który poinformował PAP, że komisja postanowiła zwrócić uwagę posłance PiS, powiedział, że posłowie doszli do wniosku, że Pawłowicz - mimo tego, iż sytuacja była spowodowana zachowaniem Gajewskiej - "nie powinna się posuwać do wywalczenia swoich praw za pomocą kontaktu fizycznego".
Dodał, że komisja nie podjęła uchwały ws. zachowania Gajewskiej, jednak oceniła, że m.in. "takie prowokacyjne filmowanie na sali i blokowanie przejścia też nie było na miejscu". - - powiedział Długi.
Pawłowicz, poproszona przez PAP o skomentowanie postanowienia komisji, zaznaczyła, że "nie ma na to słów". - - powiedziała. W skład komisji wchodzi po jednym przedstawicielu z każdego ugrupowania.
Według posłanki PiS komisja etyki jest "wykorzystywana jako instrument zemsty na PiS".
Odnosząc się do zarzutów Gajewskiej, Pawłowicz zaznaczyła, że "wszystko było przygotowane". Jak tłumaczyła, posłanka PO "przyszła z aparatem, filmowała, prowokowała i nie dała przejść". - - to jest kłamstwo - zaznaczyła Pawłowicz.
Kinga Gajewska-Płochocka, relacjonując przebieg wydarzeń z udziałem Pawłowicz, mówiła w styczniu: -
Wskazała, że materiał filmowy z tego wydarzenia można obejrzeć na jej koncie internetowym na Facebooku i Twitterze.
Komisja etyki, po rozpatrzeniu sprawy i stwierdzeniu naruszenia przez posła zasad etyki poselskiej, może w drodze uchwały: zwrócić posłowi uwagę, udzielić posłowi upomnienia lub udzielić nagany. Uchwały komisji podaje się do wiadomości publicznej.
Za chwilę posiedzenie Komisji Etyki ws. kazusu "Taran Pawłowicz" https://t.co/mJKx5NuCE1 pic.twitter.com/PbgAkvhX7s
— Kinga Gajewska (@gajewska_kinga) 7 czerwca 2017