Minister opinię wyraził w swoim cotygodniowym felietonie "Głos Polski" w Radiu Maryja i Telewizji Trwam.

- Raczej przychylam się do tezy, która jest najszerzej upowszechniana, że mamy do czynienia ze świadomą prowokacją. Trzeba sobie zdawać sprawę, że jest to część łańcucha wydarzeń, które dotyczą nie tylko Ukrainy, łańcucha wydarzeń związanych z dążeniem, by za wszelką cenę skłócić państwa i narody, by za wszelką cenę posiać nienawiść między Polską i Ukrainą, by za wszelką cenę doprowadzić do konfliktu, sporu, kłótni, zamieszania - mówił Macierewicz.

Zaznaczył, że dochodziło już do profanacji polskich miejsc pamięci na Ukrainie, rysowania znaków ukraińskich oprawców, znaków faszystowskich, hitlerowskich.

- Wydaje się, że takie działania najbardziej są korzystne dla tego państwa, które prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie i które chce za wszelką cenę izolować Ukrainę, tak żeby uniemożliwić jakiekolwiek wsparcie dla Ukrainy, jakąkolwiek pomoc. I w ten sposób krok po kroku eliminować te czynniki, te środowiska polityczne i te instytucje oraz podmioty międzynarodowe, które sprzeciwiają się woli Kremla, narzucenia swojego ładu, swojej polityki i swojego kształtu Europy tutaj w Europie Środkowo-Wschodniej - podkreślił szef MON.

Antoni Macierewicz zwrócił uwagę, że na sprawę "trzeba spojrzeć szerzej, jako na część nowej agresji, która często nazywana jest wojną hybrydową, a która jest wojną oddziaływującą na świadomość społeczną". Zaznaczył, że przed działaniami zbrojnymi występuje dążenie do zamieszania i posiania nienawiści pomiędzy społecznościami, które później chce się zaatakować, by były one bezradne.

Minister zauważył, że ostatnio w Niemczech, Stanach Zjednoczonych i innych państwach podkreśla się, że także czasami przyczynia się do tego agresja medialna. Jego zdaniem, "trudno w związku tym nie widzieć w tym kontekście tego nieprawdopodobnego zalewu agresji, który ma miejsce w mediach w Polsce przeciwko Ministerstwu Obrony Narodowej, przeciwko polskiej armii, przeciwko odbudowie polskiej siły zbrojnej".

- Nie chcę twierdzić, że mamy do czynienia z jednym, tym samym przebiegiem wydarzeń. Ale chcę powiedzieć, że wszyscy, którzy dzisiaj odpowiedzialni są za media i informacje muszą się bardzo dokładnie przyjrzeć wydarzeniom na Ukrainie i zastanowić, czy nie ta sama ręka, nie ta sama głowa, ten sam umysł kieruje piórami tych, którzy dzisiaj chcą za wszelką cenę osłabić Polskę - przekonywał Macierewicz.

Szef MON dodał, że "istnienie niepodległego państwa ukraińskiego jest zgodne z polska racją stanu, wycofanie się Rosji z okupacji Ukrainy i zmniejszanie możliwości ataku na Ukrainę jest polską racją stanu".

Siedziba Konsulatu Generalnego Polski w Łucku na północnym zachodzie Ukrainy została ostrzelana w nocy z wtorku na środę. Uszkodzona została elewacja budynku, nikt nie ucierpiał.

W związku z atakiem w środę do MSZ został wezwany ambasador Ukrainy w Polsce. Po spotkaniu resort poinformował, że do czasu spełnienia oczekiwań strony polskiej ws. ochrony przedstawicielstw dyplomatyczno-konsularnych wszystkie polskie urzędy konsularne na Ukrainie pozostaną zamknięte. Polska ma na Ukrainie sześć konsulatów: w Kijowie, Charkowie, Lwowie, Łucku, Odessie i Winnicy.

Oburzenie w związku z ostrzelaniem konsulatu wyrazili prezydent Ukrainy Petro Poroszenko i minister spraw zagranicznych tego kraju Pawło Klimkin. Prezydent Poroszenko w przeprowadzonej w środę rozmowie telefonicznej z prezydentem Andrzejem Dudą poinformował o wzmocnieniu ochrony placówek dyplomatycznych oraz miejsc pamięci historycznej na Ukrainie. Poroszenko zaproponował także prezydentowi Dudzie włączenie polskich specjalistów do śledztwa w sprawie ostrzelania konsulatu RP w Łucku.

Śledztwo prowadzi Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Toczy się ono z paragrafu mówiącego o terroryzmie. W środę SBU poinformowała, że opracowuje sposoby współpracy z polskimi ekspertami, w tym możliwość powołania wspólnej grupy śledczej. Zdaniem przewodniczącego ukraińskiej Rady Najwyższej Andrija Parubija, ostrzał był "prowokacją wroga".