Szefowa polskiego rządu uda się do Brukseli w piątek po południu. Według rzecznika rządu Rafała Bochenka jeszcze przed rozpoczęciem szczytu w sobotę premier odbędzie spotkania m.in. z przywódcami państw Grupy Wyszehradzkiej.

Polska chce, by proces negocjacyjny zakończył się porozumieniem, które ustanowi możliwie jak najbliższe relacje Wspólnoty z Wielką Brytanią już jako krajem trzecim. Chcemy, by wszystkie zręby dzisiejszej współpracy gospodarczej, handlowej, politycznej, obronnej mogły być zachowane, by Brexit nie przynosił niepożądanych negatywnych skutków dla naszej współpracy - mówi wiceszef MSZ Konrad Szymański. Według niego polskiemu rządowi zależy na zagwarantowaniu roli kontrolnej państw członkowskich nad procesem negocjacji, które będzie prowadzić Komisja Europejska.

Zanim jednak negocjatorzy usiądą do stołu, by rozmawiać o przyszłych relacjach Wspólnoty z Londynem, uzgodnione mają być prawa obywateli państw "27" mieszkających na Wyspach czy zobowiązania finansowe Londynu wobec unijnego budżetu.

Polacy tworzą najliczniejszą grupę narodowościową spośród 27 państw UE mieszkających w Wielkiej Brytanii. W ocenie Szymańskiego nie wystarczy tu zasada wzajemności, która miałaby oznaczać, że sytuacja obywateli UE będzie w Wielkiej Brytanii dokładnie taka sama, jak Brytyjczyków we Wspólnocie. Jak mówił, celem Polski w tej kwestii jest, aby "zakres tych praw był zdefiniowany w prawie unijnym, a nie mógł być zdefiniowany w sposób dowolny".

Warszawa opowiada się też za tym, by Londyn wywiązał się ze swoich zobowiązań wobec unijnego budżetu. Obecna perspektywa finansowa obowiązuje do 2020 roku, natomiast Wielka Brytania ma opuścić Wspólnotę w marcu 2019 roku.

Szymański podkreśla, że nie chodzi tu o "karanie" Wielkiej Brytanii za Brexit, czy "wystawianie rachunku". Wielka Brytania nie ma powodu, żeby była karana za swój demokratyczny wybór, ale musi się wywiązać ze zobowiązań, które zaciągnęła jako państwo członkowskie - mówił. W jego ocenie porozumienie w tej kwestii powinno być "rzetelne" i "uczciwe".

O tym, kiedy nastąpi przejście do drugiej fazy negocjacji, mają zdecydować państwa członkowskie - mówił Szymański w czwartek w Luksemburgu, gdzie wraz z ministrami ds. europejskich uzgadniał projekt wytycznych. Oznacza to, że to przywódcy 27 państw członkowskich ostatecznie ocenią, czy postęp w negocjacjach dotyczących praw obywateli UE na Wyspach i zobowiązań finansowych jest wystarczający.

Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej 29 marca 2019 roku, dwa lata po rozpoczęciu procedury wyjścia przez brytyjską premier Theresę May. Obie strony mają więc dwa lata na wynegocjowanie warunków opuszczenia Wielkiej Brytanii z UE.

Do tej pory byliśmy przekonani, że przyspieszenie przygotowań po stronie unijnej - prace nad wytycznymi, prace KE nad dyrektywami negocjacyjnymi - będzie tym momentem, który zdecyduje o terminie rozpoczęcia negocjacji w maju. Dzisiaj wiemy, że z uwagi na przyspieszone wybory w Wielkiej Brytanii te prawdziwe negocjacje będą mogły rozpocząć się dopiero przy powołaniu nowego gabinetu. To jest naturalne, że po drugiej stronie potrzebujemy odnowionego mandatu politycznego - mówił Szymański. Wybory w Wielkiej Brytanii odbędą się 8 czerwca.

Czasu już dzisiaj jest bardzo mało, ponieważ mamy kalendarz ograniczony przez traktaty do dwóch lat. Ten termin już biegnie. Mamy przed sobą trudne negocjacje, we wszystkich kluczowych obszarach one są skomplikowane, ponieważ dotyczą bardzo wielu lat obecności Wielkiej Brytanii w UE, dotyczą bardzo szczegółowych zobowiązań, praw, które muszą być respektowane po ustaniu członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii - podkreślił wiceszef MSZ.