Na początku czerwca do poznańskiej Okręgowej Rady Adwokackiej wpłynęła skarga na działania dr. Andrzeja Zielonackiego - informuje "Gazeta Wyborcza". Złożyła ją Anna S., była klientka obecnego sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

"Przez dwa lata wmawiał mi rzeczy, które nie miały miejsca. Swoim zachowaniem mógł zniszczyć życie moje i rodziny. Nie powinien być dłużej adwokatem"

Dr Zielonacki od lat 90. ub. wieku prowadzi kancelarię adwokacką. Został wybrany na sędziego TK głosami PiS. Po wczorajszym zaprzysiężeniu został następcą prof. Stanisława Biernata, którego kadencja dobiegła końca.

- Wykształcenie i bogate doświadczenie zawodowe wskazują, że jest dobrym kandydatem - takimi słowami uzasadniał wybór Zielonackiego poseł Marek Ast (PiS).

Widać nie przeszkadzało posłowi wystąpienie Zielonackiego przed sejmową komisją sprawiedliwości. To tam dzisiejszy sędzia przyznał, że toczy się przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne, ale jednocześnie stwierdził, że ta sprawa go nie dotyczy.

- Toczy się postępowanie dyscyplinarne w sprawie, która mnie dotyczy.

Skargę tę złożyła Lidia Z. - Zarzuciła dr. Zielonackiemu, że wprowadził ją w błąd co do złożenia w jej sprawie pozwu do sądu i nie zwrócił akt - mówi dziekan poznańskiej ORA prof. dr hab. Maciej Gutowski. W tej sprawie wszczęto postępowanie w lutym br. Kolejna ze skarg wpłynęła w tym miesiącu. - Złożyła ją Anna S. Dotyczy sposobu wykonywania obowiązków w ramach udzielonego pełnomocnictwa. Adwokat został wezwany do wyjaśnień - dodaje prof. Gutowski.

"Gazeta Wyborcza" opisuje drugą ze skarg: "W 2013 r. rozstałam się z mężem. Zabrał mi wszystko, zostawił z długami w wysokości ok. 200 tys. zł. Niecały rok później trafiłam do pana mecenasa [Zielonackiego], który (...) zadeklarował, że może mnie reprezentować" - pisze Anna.

Adwokat miał złożyć w jej imieniu pozew. Pytany o postęp w sprawie, przez ponad rok udzielał odpowiedzi: "Wszystko pod kontrolą", "Sądy są sprawiedliwe, ale niekoniecznie rychliwe", "Musimy czekać".

W styczniu 2016 r. (półtora roku od powierzenia sprawy mecenasowi Zielonackiemu) Anna S. usłyszała, że pierwsza rozprawa odbędzie się 15 marca.

Przed tym terminem Zielonacki przestał odbierać i odpowiadać na SMSy klientki. Kiedy udało jej się skontaktować ponownie, usłyszała, że sprawa się odbyła.

Kolejną rozprawę Zielonacki miał odwołać. Tym razem jednak klientka nie dowierzała uzyskanym informacjom i postanowiła sama sprawdzić w sądzie, na jakim etapie jest obecnie proces.

Na wokandzie nie było jej sprawy. W sądzie dowiedziała się, że Zielonacki nigdy jej nie założył. Kobieta musiała szybko szukać innego prawnika - wkrótce mijał trzyletni okres przedawnienia sprawy sprzedaży udziałów. "Gdyby rodzina nie uświadomiła mi, że jestem oszukiwana, straciłabym szansę na dochodzenie sprawiedliwości" - napisała Anna do ORA.

W sprawie skargi Anny prawnik nie złożył wyjaśnień.

Zamiast tego złożył wniosek o wykreślenie z listy adwokatów w związku z wyborem na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. 21 czerwca ORA skreśliła go z listy. - Dlatego odpowiedzialność dyscyplinarna jest już niemożliwa. Pozostaje ewentualna odpowiedzialność cywilna - mówi dziekan ORA. Anna zamierza dochodzić sprawiedliwości na drodze cywilnej. Przed taką odpowiedzialnością sędziego TK nie chroni immunitet.

Tymczasem zgodnie z prawem sędzią TK może zostać jedynie osoba o "nieskazitelnym charakterze".