Rostowski na antenie TVN24 powiedział, że "obywatele byli ostrzeżeni" przez Komisję Nadzoru Finansowego. - Jeśli ktoś chciał zainwestować, a przeciętna inwestycja była znacząca w Amber Gold, to mógł bardzo łatwo sprawdzić w Google'u, co to jest Amber Gold i znalazłby natychmiast na pierwszym miejscu [wyszukiwania - red.] ostrzeżenie KNF - powiedział.

Były minister finansów podkreślił, że wiodące śledztwo prowadziła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i jego resort  z nią współpracował. Kiedy dostał notatkę od ABW w sprawie Amber Gold, to wydał swoim podwładnym instrukcję, by "ściśle współpracować".

Rostowski dodał też, że ośmiokrotnie większe szkody niż "skandaliczne oszustwo przeprowadzone przez Marcina P." wyrządziły SKOK-i, które - jak powiedział - były "kryte politycznie przez PiS". Powiedział, że jeśli otrzyma wezwanie przed sejmową komisję do spraw Amber Gold, to "z wielką chęcią tam pójdzie".