Dziennik Gazeta Prawana logo

Adamowicz nazywa Wassermann "wysokiej miary manipulatorką" i wrzuca na Twittera wideo z "napaścią TVPiS"

12 września 2017, 18:52
Ten tekst przeczytasz w 14 minut
Adamowicz, jego prawnik i poseł Suski oglądają zdjęcie
Adamowicz, jego prawnik i poseł Suski oglądają zdjęcie/PAP
Ciągnąc samolot po płycie gdańskiego lotniska, nie reklamowaliśmy linii OLT Express, świętowaliśmy zakończenie wielkiej inwestycji, sukces Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy - zeznał prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podczas wtorkowego przesłuchania przed sejmową komisją śledczą.

W trakcie przesłuchania wiceszef komisji Marek Suski (PiS) pytał świadka m.in. o zdjęcie, na którym Adamowicz wraz częścią prominentnych pomorskich polityków PO oraz Lechem Wałęsą ciągną po płycie lotniska samolot OLT Jet Air (później OLT Express). Zdjęcie to zrobiono 12 grudnia 2011 r. podczas otwarcia lotniska w Gdańsku na Euro 2012. mówił Suski, pokazując zdjęcie, po czym podszedł do świadka, by pokazać je z bliska.

stwierdził Adamowicz. - odparł Suski.

kontynuował poseł PiS.

10433064-marszalek-wojewodztwa-pomorskiego.jpg
Marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk oraz prezydent Gdańska Paweł Adamowicz

zauważył Adamowicz. Dodał, że zdjęcie to upublicznił w Sejmie polityk PiS Antoni Macierewicz, wskazując, iż był to samolot OLT Express, co - jak zaznaczył Adamowicz - było nieprawdą.

rzekonywał.

W dyskusję wtrącili się inni politycy PiS, który wskazali, że w tamtym okresie miała miejsce dwukrotna zmiana nazwy tych linii lotniczych, a w ich władzach był już Marcin P. zaznaczyła szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS).

Adamowicz zapewniał jednak, że to nie była reklama OLT Express. podkreślał Adamowicz.

mówił.

- kontynuował prezydent Gdańska.

Wassermann dopytywała jednak, kto zdecydował o tym, że to właśnie ta firma uzyska taką reklamę, i że to właśnie ten samolot samorządowcy będą ciągnąć. odparł świadek.

Dodał, że nie miał świadomości, jak będzie wyglądać ta uroczystość. mówił Adamowicz.

- ucięła Wassermann.

"Michała Tuska znam w sposób nieznaczny"

Podczas przesłuchania poseł Kukiz'15 Tomasz Rzymkowski pytał z kolei świadka, czy zna on Michała Tuska, syna b. premiera Donalda Tuska. odpowiedział Adamowicz. dopytywał polityk Kukiz'15.odparł świadek. - wtrącił Rzymkowski.

Adamowicz tłumaczył ponadto, że po raz ostatni z Michałem Tuskiem rozmawiał ponad roku temu. Dodał też, że w marcu 2012 r. nie miał o wiedzy o tym, że Michał Tusk został zatrudniony przez Marcina P. w OLT Express.- wskazał.

O wsparciu filmu "Wałęsa"

tak prezydent Gdańska Paweł Adamowicz odpowiedział przed komisją śledczą na pytanie, dlaczego do firmy Amber Gold zwrócono się o wsparcie produkcji filmu "Wałęsa. Człowiek z nadziei".

Z odpowiedzi prezydenta Gdańska na zadawane pytania wynika też, że nie weryfikowano wiarygodności Amber Gold, zwracając się o wsparcie produkcji filmu. W październiku 2012 r. firma Akson Studio, producent filmu "Wałęsa. Człowiek z nadziei" w reż. Andrzeja Wajdy ogłosiła, że zwróciła całą uzyskaną od spółki Amber Gold kwotę, czyli 3 mln zł netto wraz z należnym podatkiem VAT na konto podane przez syndyka masy upadłościowej Amber Gold.

Szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS) i Joanna Kopcińska (PiS) usiłowały się dowiedzieć od świadka, według jakiego klucza firma Amber Gold znalazła się na liście sponsorów filmu "Wałęsa. Człowiek z nadziei". Adamowicz odpowiadał, że firma ta prawdopodobnie dlatego znalazła się na liście sponsorów filmu, bo "od wielu miesięcy prowadziła agresywną kampanię reklamową". powiedział.

komentowała Wassermann. Joanna Kopcińska pytała, jak sprawdzono wiarygodność finansową Amber Gold. odpowiadał Adamowicz. Dodawał, że trzeba rozróżnić wiedzę z roku 2011, 2012 i dzisiejszą, a w 2011 roku "nikt w Polsce nie miał jakiejkolwiek wiedzy" o strukturze finansowania Amber Gold.

Przekonywał też, że "nie jest rolą prezydenta Gdańska" weryfikowanie zdolności finansowej firm. On - jak mówił - po prostu zainteresował ileś firm wsparciem tej produkcji, bo polski budżet nie był w stanie wesprzeć filmu o Lechu Wałęsie.

Wassermann dopytywała, do jakich firm Adamowicz zwracał się zatem o wsparcie filmu. Prezydent Gdańska wymienił Lotos, Energę, ale pytany o prywatne, przypomniał sobie tylko Amber Gold. pytała szefowa komisji. odpowiadał Adamowicz. - dodał.

Wassermann dopytywała, czy to moralne, żeby przestępca wspierał produkcję takiego filmu. Adamowicz zaprotestował, mówiąc, że gdyby Marcin P. był przestępcą, to by siedział w więzieniu. Szefowa komisji przypomniała, że Marcin P. miał już wtedy 9 wyroków.

Prezydent Gdańska pytany był także, czy po wybuchu afery Amber Gold ustalił, który z miejskich urzędników rekomendował tę konkretną firmę. Odpowiedział, że nie, bo miasto nie pośredniczyło w bezpośrednich kontaktach między producentami, a tym sponsorem.

O Amber Gold i Marcinie P.

Prezydent Gdańska podkreślił, że twórcy Amber Gold Marcina P. nie znał, nie utrzymywał z nim kontaktów, ani nie zabiegał o nie; podobnie z Katarzyną P.

Adamowicz powiedział, że o Amber Gold dowiedział się z mediów i z reklam, podkreślił, że firma prowadziła "bardzo agresywną kampanię reklamową". powiedział Adamowicz.

Joanna Kopcińska (PiS) dopytywała, kiedy świadek dowiedział się o umieszczeniu Amber Gold na liście ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego. powiedział prezydent Gdańska.

Adamowicz dodał: "Pragnę zauważyć, że to Sejm RP mógł Amber Gold i inne parabanki ze SKOK-ami włącznie poddać kontroli KNF, a tego nie zrobił" - powiedział.- powiedział Adamowicz.

Kopcińska przywołała czerwcowe zeznania przed komisją twórcy Amber Gold Marcina P., w trakcie których powiedział, że politycy sami szukali z nim kontaktu i jednym z nich był "na pewno pan prezydent miasta Gdańska poprzez prezesa portu lotniczego w Gdańsku". Adamowicz powiedział, że nie miał żadnych kontaktów z Marcinem P., ani nie zabiegał o żadne kontakty. podkreślił Adamowicz.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) zapytała świadka, kiedy dowiedział się o darowiznach od Amber Gold dla gdańskiego zoo. odpowiedział prezydent Gdańska. Wassermann przytoczyła maila od pracownika Adamowicza z marca 2012 r., w którym ten pisze do Katarzyny P.: Wassermann zapytała świadka, na jakich warunkach Amber Gold miało zorganizować dni otwarte w gdańskim zoo oraz na co wyraził zgodę.

odparł Adamowicz.- W zakresie moich obowiązków nie jest wnikanie w scenariusze, wykorzystanie przestrzeni ogrodu zoologicznego czy innych jednostek. (...) Nie znam tej sprawy - dodał.

Pełnomocnik Adamowicza zwrócił uwagę, że autor maila jest dyrektorem zoo.

"Wiele wątków o które mogą pytać posłowie"

Małgorzata Wassermann przed kilkoma dniami zapowiadała, że komisję będzie interesowała wiedza i związki Pawła Adamowicza z Marcinem P. i Amber Gold. W poniedziałkowej rozmowie na antenie telewizji internetowej WPolsce posłanka PiS doprecyzowała, że jest wiele wątków, o które mogą pytać sejmowi śledczy. Jednym z nich jest należący do gminy Gdańsk port lotniczy, z którym współpracowały linie Marcina P., OLT Express. Pracownikiem lotniska był m.in. Michał Tusk, syn b. premiera, obecnie szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska; później M. Tuska zatrudniła także spółka OLT Express.

- - powiedziała Wassermann.
Zdaniem posłanki PiS w urzędzie miasta Gdańska doszło wówczas prawdopodobnie do korupcji. - - podkreśliła szefowa komisji ds. Amber Gold.

Przypomniała, że Marcin P. wsparł także realizację filmu Andrzeja Wajdy pt. "Lecha Wałęsa. Człowiek z nadziei". - - zaznaczyła Wassermann. Podczas czerwcowego przesłuchania przed komisją śledczą Marcin P. był pytany m.in. czy w zakresie swojej działalności i bieżącego funkcjonowania jego firma kontaktowała się z politykami na Pomorzu. - - mówił Marcin P. Dopytywany, którzy politycy szukali z nim kontaktu, odparł: "na pewno prezydent miasta Gdańska poprzez port lotniczy w Gdańsku".

Odnosząc się do sponsorowania filmu o Lechu Wałęsie, b. szef Amber Gold twierdził, że do końca nie pamięta tej sytuacji, bo nie było go wówczas w biurze, ale z relacji jego pracowników (W tym miejscu wymienił nazwisko Martyny Piwońskiej), wynikało, że to sam prezydent Adamowicz dostarczył mu propozycję i chciał z nim rozmawiać na temat wsparcia filmu Wajdy. B. szef Amber Gold zeznał ponadto, że "chęć znalezienia kontaktu ze strony polityków różnych opcji zawsze była, chyba najczęstszy był jednak z członkami prezydium Miasta Gdańska".

Marcin P. mówił też, że wśród osób, które lokowały pieniądze w Amber Gold, znajdowały się nazwiska około trzydziestu polityków. - - mówił P. Według niego w bazie były wszystkie opcje polityczne na szczeblach: centralnym i wojewódzkim.

Adamowicz po przesłuchaniu: Celem komisji nie jest poszukiwanie prawdy

- " - powiedział prezydent Gdańska dziennikarzom w Sejmie.

- - kontynuował.

W jego ocenie podczas przesłuchania miało miejsce "grillowanie (...), niszczenie wizerunku". - - dodał.

Na swój profil na Twitterze Adamowicz wrzucił potem nagranie wideo z opisem:

Napaść Łukasza Sitka z TVPiS. Inwektywy, krzyki, agresja. TV publiczna nie istnieje, są oficerowie polityczni @WiadomosciTVP @TVP3oficjalnie pic.twitter.com/rS8A6QO7vX

Paweł Adamowicz (@AdamowiczPawel) 12 September 2017

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj