Sobotni zjazd, który odbędzie się w łódzkiej Hali Expo, będzie poświęcony dwóm kwestiom - przyjęciu programu ugrupowania na przyszłoroczne wybory samorządowe oraz zmianom w funkcjonowaniu samej partii. Przyjęty ma zostać nowy statut Platformy, a wraz z nim - kilka nowych rozwiązań, dotyczących m.in. Zarządu Krajowego PO i Rady Krajowej partii.

To jest najbardziej demokratyczna propozycja spośród wszystkich statutów partii politycznych w Polsce. Po zmianach żadna partia nie będzie miała tak powszechnego wyboru przedstawicieli do wszystkich organów władz - każdy członek Platformy będzie głosował na swoich przedstawicieli do różnych szczebli aparatu partyjnego - podkreśla w rozmowie z PAP skarbnik PO Mariusz Witczak.

Nowy statut ma zlikwidować m.in. funkcję pierwszego wiceprzewodniczącego Platformy. W projekcie nowego statutu jej nie ma - mówi PAP jeden z członków ścisłego kierownictwa partii.

Stanowisko pierwszego zastępcy szefa PO zostało stworzone jesienią 2010 roku dla obecnego szefa PO Grzegorza Schetyny, wówczas sekretarza generalnego Platformy i marszałka Sejmu. Koncepcja ówczesnego lidera partii, premiera Donalda Tuska zakładała bowiem wtedy osłabienie funkcji sekretarza partii (został nim Andrzej Wyrobiec) i przesunięcie Schetyny na funkcję pierwszego wiceprzewodniczącego. Obecny lider PO pełnił ją do 2013 roku, kiedy to przejęła ją ówczesna marszałek Sejmu (późniejsza premier) Ewa Kopacz.

Teraz - jak mówią politycy PO - Schetyna postanowił zlikwidować stanowisko pierwszego wiceszefa, m.in. po to, by pod koniec roku, kiedy będą zapadały decyzje o obsadzie kierownictwa PO, uniknąć sporów w tej sprawie. Nieoficjalnie rozmówcy PAP wskazują jeszcze jeden powód. Funkcja I wiceprzewodniczącego powstała w zupełnie innych realiach, kiedy sekretarz generalny miał dużo słabszą pozycję, niż teraz - nie wchodził np. w skład zarządu. Zmieniamy całą koncepcję funkcjonowania Platformy, w której stanowisko I zastępcy przewodniczącego nie jest potrzebne - mówi PAP współpracownik Schetyny.

Liczba wiceszefów ugrupowania (do pięciu) ma pozostać niezmieniona, choć cały zarząd się powiększy. Zgodnie z obecnym statutem, gremium to składa się z przewodniczącego PO, jego zastępców (w tym pierwszego wiceprzewodniczącego), szefa klubu parlamentarnego PO, sekretarza generalnego, skarbnika, 16 szefów regionów PO oraz do 5 członków wskazywanych przez Radę Krajową - władze Platformy chcą zwiększyć tę liczbę z 5 do 10 członków.

Nowy statut Platformy przewiduje też zmianę sposobu wyboru Rady Krajowej. Obecnie tworzą ją m.in. członkowie Zarządu Krajowego, szefowie regionów, należący do partii posłowie, senatorowie i europosłowie, a także członkowie wybrani przez Konwencję w liczbie 120 osób. Władze Platformy chcą, by członków tych delegowały rady regionów. Ich liczba miałaby być zależna od liczebności struktur.

W nowym statucie utrzymane mają zostać wybory powszechne (głosują w nich wszyscy członkowie partii) przewodniczącego Platformy oraz przewodniczących struktur regionalnych i powiatowych Platformy. To kolejne zmiany, które - jako ówczesny lider - przeforsował kilka lat temu Donald Tusk.

W listopadzie mają ruszyć wybory nowych władz Platformy (poza przewodniczącym, któremu kadencja kończy się w 2020 r.). Najpierw wybrane mają zostać władze kół, później struktur powiatowych (np. miast) i regionalnych. W połowie grudnia zebrać ma się - w nowym składzie - Rada Krajowa PO, która wskaże z kolei (do pięciu) zastępców Grzegorza Schetyny, sekretarza generalnego i skarbnika oraz pozostałych członków Zarządu Krajowego. (PAP)