Gliński przyznał w radiu RMF FM, że są pomysły, żeby na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości zburzyć Pałac Kultury i Nauki. - powiedział.
Na sugestię, że w takim razie tylko b. minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski chce zburzyć PKiN, Gliński odpowiedział:
Uważam, że byłby to spektakularny akt dekomunizacji przestrzeni publicznej i musiałbym rząd @pisorgpl pochwalić. Moje sprawdzam: czy wicepremier Gliński, jako minister kultury, wykreśli PKiN z rejestru zabytków?
— Radosław Sikorski (@sikorskiradek) 14 November 2017
Wicepremier wyraził jednocześnie nadzieję, że prezydent Andrzej Duda, "który ma olbrzymie poparcie w społeczeństwie", zdecyduje o zorganizowaniu jednego wspólnego marszu. - ocenił.
Jak wyjaśniał, chodzi o polski, patriotyczny, normalny Marsz Niepodległości. - dodał.
11 listopada pod hasłem "My chcemy Boga" ulicami stolicy przeszedł Marsz Niepodległości organizowany przez środowiska narodowe. Manifestujący nieśli różne transparenty, jedna z grup także takie z radykalnymi hasłami: "Biała Europa", "Europa tylko dla białych" czy "Wszyscy różni, wszyscy biali".
Gliński, pytany dlaczego nie uczestniczył w tegorocznym Marszu Niepodległości powiedział, że jak zobaczył w telewizji "ten nieszczęsny transparent o białej sile, czy białej Europie", to stwierdził, że to nie dla niego. - żartował.
Wicepremier zapytany o wypowiedź jednego z organizatorów marszu, rzecznika Młodzieży Wszechpolskiej Mateusza Pławskiego, który w wywiadzie dla DoRzeczy.pl powiedział m.in., "że osoba czarnoskóra nie jest Polakiem", powiedział:
W ocenie Glińskiego zdecydowana większość ludzi traktuje ten marsz jak marsz patriotów. - mówił Gliński.
Wicepremier podkreślił, że politycy PiS nieprzypadkowo od lat świętują ten dzień w Krakowie, ponieważ nie chcą mieć nic wspólnego z awanturami. - stwierdził Gliński.