Szef węgierskiego rządu został zapytany w wieczornym wywiadzie z TVP Info o to, jak Budapeszt zachowa się w razie głosowania Rady Europejskiej w sprawie nałożenia sankcji na Polskę w ramach art. 7 unijnego traktatu.

- Węgry stoją za Polską. Obecna procedura wobec Polski nie ma faktycznych podstaw i samo postępowanie nie jest prawidłowe - odpowiedział Orban. Jak dodał, Polskę spotyka ze strony KE niesprawiedliwość, a "wspólnota losu Europy Środkowej" nakazuje Węgrom "stanąć przy boku Polski".

- W ostatnich latach okazało się, że Europa Środkowa jest znacznym aktorem sceny europejskiej. Europejczycy z Europy Środkowej razem występują i potrafią osiągać cele. Największym, najważniejszym aktorem Grupy Wyszehradzkiej, Europy Środkowej jest oczywiście Polska - powiedział Orban.

Jak mówił, "Zachód musi przyzwyczai się do faktu, że kraje środkowoeuropejskie wzmocniły się, zarówno każde z osobna jak i razem jako cała Grupa Wyszehradzka".

- Wzrosły nasze wpływy na politykę europejską i oczekujemy, że przynajmniej będziemy mieli taki wpływ, w jakim stopniu przyczyniamy się do rozwoju Europy - podkreślił szef węgierskiego rządu.

Jak mówił, Grupa Wyszehradzka pełni rolę stabilizacyjną w Europie. - Gdyby jej nie było wówczas cała europejska gospodarka stała by znacznie gorzej - zaznaczył Orban.

Odnosząc się w rozmowie z TVP Info do negocjacji nad wieloletnimi ramami finansowymi UE, szef węgierskiego rządu podkreślił, że "kraje Europy Środkowej nie są żebrakami".

- Te pieniądze, które na cele rozwojowe przychodzą na Węgry i do Polski w znacznej części wracają do Europy Zachodniej. Tak więc wszyscy dzisiaj korzystają na polityce spójności, jest to nie tylko nasz interes, jest to tak samo interes Francji i Niemiec, oni zarabiają także na nas - przekonywał premier Węgier.

Zaznaczył jednocześnie, że "nie można w żaden sposób łączyć kwestii budżetu (UE) z kwestią praworządności". - Są to dwa zupełnie różne postępowania (...), nie ma pomiędzy nimi związku; oprócz tego do przyjęcia budżetu wymagana jest jednogłośność - dodał Orban.

- Na podstawach narodowych i chrześcijańskich można nie tylko się rozwijać, ale budować kraje osiągające sukcesy. Polska i Węgry osiągają sukcesy dlatego, że budują na korzeniach chrześcijańskich i narodowych (...) Jesteśmy w końcu krajami osiągającymi największe sukcesy w Europie - powiedział.

Jak mówił, "są kraje w Zachodniej Europie, które uważają, że ludzkość Zachodu przeszła na nowy etap rozwoju i że Europa powinna w tej chwili przejść lub też przeszła do epoki post-chrześcijańskiej i post-narodowej".

- Z drugiej strony jesteśmy tutaj my, Węgrzy i sądzę, że Polacy też, że nie chcemy żyć w świecie post-chrześcijańskim i post-narodowym. Nas Węgrów, Polaków, i inne narody Europy Środkowo-Europejskiej utrzymała kultura chrześcijańska i jeśli z niej zrezygnujemy, to wspólnota węgierska zniknie. Dlatego trzymamy się kultury chrześcijańskiej i nasze tożsamości - powiedział Orban.

Jak dodał, część Zachodu nie podziela tej opinii. - Podobnie jeżeli chodzi o kwestie migracji. My widzimy w tym zagrożenia, a Zachód częściowo widzi w tym szansę. (...) Nie chcemy nikogo zmuszać do przyjęcia naszego światopoglądu, ale nie chcemy też by nas zmuszano do przyjęcia polityki innych państw - powiedział.

Orban: W sporze z Brukselą musimy pozostać przy swojej polityce imigracyjnej

Szef węgierskiego rządu został zapytany w wieczornym wywiadzie z TVP Info o to, czy warto toczyć tak ostrą grę polityczną z KE.

- Po pierwsze musimy pozostać przy swoich stanowiskach, jeśli chodzi o migrację. Nie zapominajmy, że odgrywa to znaczną rolę. Znaczna część krajów zachodnioeuropejskich zdecydowała, że staną się krajami imigracyjnymi. Pozbyły się swoich korzeni i chcą stworzyć multi-kulturowe społeczeństwa. My tego nie chcemy, ale jeśli nie będziemy bronić naszych interesów to zmuszą nas do przyjęcia swojej polityki imigracyjnej - podkreślił Orban.

Jego zdaniem kraje zachodnioeuropejskie "przyślą nam tych, których sami nie potrzebują". - Mało tego: będą sprowadzać nowe, coraz to nowsze transporty z Azji, Bliskiego Wschodu i Afryki. Musimy temu zapobiec - dodał szef węgierskiego rządu.