- Bardzo się cieszę, że pomnik nareszcie powstanie. Jest to trochę jak wysłuchanie modlitw, które przez szereg lat zanosiliśmy do Najwyższego w czasie comiesięcznych mszy świętych i marszów, które po nich następowały - podkreśliła Merta w rozmowie z PAP.

Wskazała, że planowana lokalizacja pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy smoleńskiej przy placu Piłsudskiego jest właściwa.

- Uważam, że jest to plac, który wiąże się z doniosłymi i pięknymi wydarzeniami w Warszawie. To tam papież Jan Paweł II odprawiał narodową mszę, a po dziś dzień stoi tam krzyż papieski. To jest plac, gdzie postawiono pomnik marszałka Piłsudskiego. Pamięta on także nielegalne kwiaty stanu wojennego i zakazany krzyż z nich ułożony, pamięta ten wielki zryw patriotyczny warszawiaków. Na tym placu po 10 kwietnia odprawiono mszę świętą w intencji tych, którzy w Smoleńsku zginęli, a w 5. rocznicę katastrofy Muzeum Historii Polski zaaranżowało tam poświęconą tragedii wystawę. Nie jest to miejsce złe - oceniła Merta.

Odniosła się także do projektu pomnika autorstwa Jerzego Kaliny.

- Byłam bardziej zachwycona pomnikiem światła, który miał stanąć na Krakowskim Przedmieściu. Przemawiała do mnie jego symbolika, zwłaszcza gdyby został wzbogacony o taflę szkła z ażurem krzyża, która nie zasłaniałaby Pałacu Prezydenckiego, a sakralizowałaby upamiętnienie. Myślę jednak, że obecna koncepcja jest również mocno symboliczna. Nie jest to projekt dosłowny, bo takiego się bałam najbardziej. Akceptuję więc taką formę upamiętnienia - dodała Merta.

Szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej we Wrocławiu, że pl. Piłsudskiego to miejsce święte dla polskiej historii. - Tam znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza, który jest symbolem walki o niepodległość, o wolność (...) zakłócanie tego miejsca poprzez postawienie tam, jak mówił Jarosław Kaczyński, jakiegoś cokołu, ma służyć politycznej prowokacji, a nie upamiętnieniu ofiar katastrofy smoleńskiej - podkreślił lider PO.

W czwartek szef klubu radnych PO Jarosław Szostakowski powiedział, że gdy PiS przegra za rok wybory parlamentarne, pomnika smoleńskiego "nie będzie na Placu Piłsudskiego". Słowa te zostały zrozumiane przez część polityków jako zapowiedź rozbiórki monumentu.

- Warszawa nienawidzi Smoleńska, a już na pewno nienawidzi Smoleńska warszawski ratusz. Dobrze pamiętamy zbieranie płonących jeszcze zniczy czy żółtych tulipanów, które naród ofiarowywał pamięci Marii Kaczyńskiej. W tym była ta sama nienawiść i zajadłość, jaka dziś przyświeca tym, którzy przeciwko pomnikowi protestują - wskazała Merta.

Społeczny komitet budowy pomników smoleńskich zapowiedział w ubiegłą środę, że Pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 r. ma stanąć na obszarze zielonym między placem Piłsudskiego w Warszawie a ul. Królewską, oraz że rozpoczynają się prace nad nim. W ubiegły czwartek Rada Warszawy, głosami PO, przyjęła stanowisko, w którym nie wyraża zgody na budowę pomnika smoleńskiego na pl. Piłsudskiego.

W konkursie dotyczącym budowy pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej pierwsze miejsce zajął projekt autorstwa Jerzego Kaliny. Zwycięski projekt ma kształt trójkąta, przypominającego statecznik samolotu, na którym znalazły się nazwiska ofiar katastrofy. Jego podstawa ma być podświetlona; na pomniku jest napis: "Pamięci Ofiar Katastrofy Lotniczej Pod Smoleńskiem 10.IV.2010".

W sobotę podczas obchodów 94. miesięcznicy smoleńskiej prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił, że 10 kwietnia w miejscu, w którym ma stanąć pomnik b. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zostanie postawione "coś w rodzaju cokołu, postumentu", który będzie symbolizował ten pomnik.

W czerwcu 2017 r. wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera złożył wniosek o przekazanie mu zarządzania nad Placem Piłsudskiego, w celu organizowania na nim uroczystości, w tym uroczystości państwowych. W październiku 2017 r. ówczesny minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk wydał decyzję o przekazaniu placu do dyspozycji wojewody. 31 stycznia Mazowiecki Urząd Wojewódzki poinformował, że przejął zarządzanie pl. Piłsudskiego - protokół przekazania został podpisany jednostronnie, bo na spotkaniu nie było przedstawiciela prezydent Warszawy. Ratusz zaznaczył, że sprawa nie jest zamknięta, bo nie ma podpisu reprezentanta miasta.

Tomasz Merta był historykiem myśli politycznej, publicystą, ekspertem ds. edukacji, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zginął, wraz z 95 innymi pasażerami, w tym prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego małżonką, parlamentarzystami i najwyższymi dowódcami wojska, w katastrofie samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem.