Grzegorz Kowalczyk: Sejm zgodę na zatrzymanie Stanisława Gawłowskiego i uchylił immunitet Ryszardowi Petru i Kamili Gasiuk-Pihowicz. Tymczasem nie chciał uchylać go przedstawicielom PiS. Czy nie są to podwójne standardy?

Marcin Horała: Takie stwierdzenie to nadużycie. Wszystko zależy od konkretnego przypadku. Senatorowie PiS nie wyrażający zgody na aresztowanie Stanisława Koguta zrobili to wbrew rekomendacjom ugrupowania. Skutkowało to dla nich z nieprzyjemnymi reperkusjami w partii…

…ale poseł Rzepecki głosujący za uchyleniem immunitetu partyjnego kolegi musiał odejść z klubu.

Jednak on mentalnie wystąpił z partii dużo wcześniej niż formalnie. Szukał tylko pretekstu - widowiskowej, populistycznej okazji. Nigdy nie byłem zwolennikiem likwidacji immunitetu, wolałbym aby za każdym razem kiedy parlamentarzysta ma być oskarżony bądź aresztowany sprawa stawała na forum Sejmu. Sprawa staje się wówczas publiczna, a wyborcy mają jasny ogląd sytuacji. Wówczas widać czy uchylenie immunitetu jest jakąś formą represji czy po prostu kwestią odpowiedzialności za słowa i czyny. Te trzy przypadki opozycji są inne niż dotychczasowe.

Jeden z nich jest wnioskiem prokuratury w odniesieniu do Stanisława Gawłowskiego. Prokuratura chciała mieć w ogóle możliwość wystąpienia z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie. Ale przecież o samym aresztowaniu decyduje sąd. Nie widzę tutaj żadnej motywacji politycznej. Dwie pozostałe kwestie dotyczą skrajnych pomówień naruszających dobre imię. A takim pomówieniem jest np. oskarżenie Dawida Jackiewicza o morderstwo. Politycy powinni mieć grubszą skórę, ich odporność na kłamstwa musi być większa niż zwykłego człowieka, ale to nie znaczy, że nie ma już żadnych granic. Myślę, że każdy obywatel powinien móc chronić swe dobre imię jeśli ktoś zarzuca mu czyny, których nie popełnił.

Będzie Pan przewodniczącym komisji śledczej ds. VAT. Mówił Pan, że nie obejmuje ona okresu rządów PiS, bo partia nie chce się chwalić uszczelnieniem, które udało się osiągnąć. Ale skoro opozycja wyraźnie apeluje o włączenie tego czasu do prac komisji to może warto? Jak długo będzie pracowała komisja i kogo przesłucha?

Horyzont pracy komisji jest zdeterminowany ustawą o komisjach śledczych i tym, że zgodnie z prawem musi ona skończyć pracę przed końcem kadencji. Pewnie i tak z uwagi na rozmiar sprawy i ogrom materiałów nie uda nam się zakończyć prac wcześniej niż przed trzema-dwoma miesiącami przed wyborami parlamentarnymi. Świadkami na pewno będą przedstawiciele prokuratury, służb specjalnych czy instytucji skarbowych. Zależy nam na tym, żeby pokazać ogólne mechanizmy działania grup przestępczych zyskujących na wyłudzeniach. Nie mam złudzeń i wiem, że nie da się szczegółowo opisać i zanalizować wszystkich przypadków mafii i grup przestępczych. Swoją pracą w komisji chcemy ustalić jakie były mechanizmy wyłudzeń, oraz co mogło zrobić w tej sprawie ówczesne Ministerstwo Finansów i inne instytucje państwa i czemu zignorowano tak niepokojące dane. Zmiany wprowadzane po 2015 pokazały, że można było skutecznie działać. Nie czyniono tego.

Czy dalej będą toczyć się prace nad nowym kodeksem pracy?

Nad kodeksem pracowała komisja kodyfikacyjna złożona z niezależnych ekspertów. Nie występowali zatem w imieniu Prawa i Sprawiedliwości. Szkoda, że niektóre pomysły tej komisji wyciekały na zewnątrz i co gorsza były odbierane jako nasze postulaty programowe. Prawda jednak była taka, że Prawo i Sprawiedliwość o wielu rozwiązaniach tam proponowanych nawet nie wiedziało, a co dopiero mówić o ewentualnym ich poparciu. Słyszymy, że nowy projekt ostatecznie może się w ogóle nie pojawić, ale jeśli jednak powstanie to dopiero wtedy będziemy nad nim dyskutować. Potencjalne zmiany powinny być przede wszystkim zdroworozsądkowe. Doktrynerskie podejście w takiej ustawie zazwyczaj nie sprawdza się w praktyce. Powinniśmy więc gwarantować pracownikom ich prawa i dobrostan, bez szkody dla przedsiębiorców. Kodeks pracy jest dość stary, wielokrotnie nowelizowany. Napisanie go od nowa w wersji odpowiadającej dzisiejszym czasom mogłoby służyć i pracownikom i pracodawcom. Nie ma jednak sensu dywagować teoretycznie jeżeli nie ma konkretnego projektu.