Jacek Żalek przeprosił protestujące w Sejmie osoby niepełnosprawne i ich rodziców za słowa wypowiedziane we wtorkowym wywiadzie dla TOK FM. - Chcę powiedzieć z serca, że żałuję, te słowa mogły ranić - oświadczył poseł, który przyszedł do protestujących z bukietem kwiatów. - Uznałem, że warto przeprosić, wszyscy padliśmy ofiarą manipulacji. Przez 15 minut mówiłem o tym, jak bardzo ważne jest to, co robicie i jak bardzo ważna jest pomoc osobom niepełnosprawnym. Wycięto 15 sekund z 15-minutowego wystąpienia, a później przypisano mi słowa, których nie wypowiedziałem - tłumaczył Żalek.

Przedstawicielki protestujących przyjęły kwiaty od posła zaznaczając, że oczekują od niego, by skontaktował się w ich sprawie z szefową MRPiPS Elżbietą Rafalską. - Jako katolicy wybaczamy. Weźmiemy te kwiaty, bo sądzimy, że może to jest znak na to, że ten rząd się pochyli i w końcu pomoże tym osobom niepełnosprawnym - powiedziała Iwona Hartwich.

Żalek próbował przekonywać protestujących, że ich postulaty zostały spełnione. Poseł zachęcał do dialogu. - My już dialog prowadziliśmy. (...) My tu się nie wzięliśmy znikąd, my protestujemy z tymi dziećmi od 2009 roku i prosimy dla nich o godne życie  - podkreśliła Hartwich. - Macie absolutną władzę; proszę zrobić wszystko, aby pomóc tej grupie najbardziej potrzebującej, ona jest oszacowana dzisiaj na 272 tys. osób - zaapelowała.

Protestujący zaznaczyli, że nie można mówić, iż rząd spełnił ich postulaty, bo - jak ocenili - tak nie jest. Tłumaczyli, że to, czego oczekują - czyli dodatek rehabilitacyjny w kwocie 500 zł - to "absolutne minimum". - Dajemy trzeci kompromis; rozmawiajmy, tylko nie każcie nam rozbijać tej kwoty 125 zł na 60 zł - podkreśliła Hartwich.

Według ostatniej propozycji protestujący domagali się, by dodatek był wprowadzany krocząco - od września 2018 r. 250 złotych, od stycznia 2019 roku – dodatkowo 125 złotych i od stycznia 2020 r. również 125 złotych, co dałoby w sumie 500 złotych.

- Państwo posiada pieniądze, państwo uszczelnia systemy i ta gotówka jest - tylko nie dla naszych dzieci - mówiła inna protestująca matka Marzena Stanewicz. - Traktowanie z waszej strony tych najsłabszych obywateli pokazuje, jak to się kłóci z Kościołem i z wiarą. To jest poniżej godności ludzkiej - powiedziała.

Protestujący ponownie poprosili, by po tym spotkaniu Żalek skontaktował się w ich sprawie z szefową MRPiPS. - Przekażę i będę próbował tę sprawę rozwiązywać - odpowiedział Żalek i podkreślił, że problemy osób niepełnosprawnych są w centrum uwagi rządu i nie chodzi o to, żeby "robić show", lecz wypracować porozumienie.

Osoby niepełnosprawne i ich rodzice - choć przyjęli przeprosiny od Żalka, to - jak zapowiedzieli - nie zamierzają w tej chwili wycofywać aktu oskarżenia przeciwko posłowi.

Jest akt oskarżenia i wniosek o uchylenie immunitetu dla Jacka Żalka

W imieniu rodziców osób niepełnosprawnych został złożony w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Mokotowa prywatny akt oskarżenia, a także wniosek o uchylenie immunitetu dla posła Jacka Żalka - poinformowała w czwartek na konferencji prasowej posłanka "N" Kornelia Wróblewska.

Wiceszef klubu PiS Jacek Żalek (Porozumienie) mówił we wtorek w TOK FM, że nie można spełnić postulatu protestujących w Sejmie i dać im po 500 złotych miesięcznie w gotówce, bo traktują oni swoje dzieci jak "żywe tarcze" i "zakładników".

"Po tym, jak oni się zachowują, ci opiekunowie w Sejmie, jestem przekonany, że nie można dać im tej gotówki. Bo jeżeli jako żywe tarcze traktują swoje dzieci, to cóż dopiero..., a mogą zdarzyć się niestety zwyrodniali rodzice. Te dzieci, które czasami nie mają głosu, które są zamknięte, nie chodzą do szkoły - nie ma możliwości sprawdzenia czy te pieniądze zostały wydane na potrzeby tych dzieci, czy został w inny sposób wydatkowane na potrzeby opiekunów" - mówił Żalek. "Jeżeli na oczach całej Polski można traktować dzieci jako zakładnika do realizacji swoich partykularnych interesów, to boję się, że w zaciszu domów niestety tak samo może być" - powiedział poseł.

Jak zaznaczyła posłanka Nowoczesnej, rodzice protestujących osób niepełnosprawnych zwrócili się z prośbą o wyciągnięcie konsekwencji wobec posła Żalka za jego "haniebne słowa i wypowiedzi dotyczące protestujących w Sejmie rodziców i osób niepełnosprawnych".

Wyjaśniła, że zwrócili się w tej sprawie o pomoc prawną do adwokata Jarosława Kaczyńskiego, który jest - jak oceniła - "obrońcą obywateli, którzy wypowiadają się przeciwko władzy, przeciwko partii rządzącej".

- Pan mecenas w dniu dzisiejszym w imieniu rodziców osób niepełnosprawnych złożył w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Mokotowa prywatny akt oskarżenia, a także został złożony wniosek o uchylenie immunitetu dla posła Jacka Żalka - poinformowała Wróblewska.

Przypomniała, że słowa wypowiedziane dla TOK FM "nigdy nie powinny paść i są wstydem i ujmą dla całego parlamentu i parlamentarzystów".

Wróblewska oceniła, że posłowie nigdy nie powinni się wypowiadać przeciwko wyborcom. - Im powinniśmy służyć, w ich imieniu powinniśmy się wypowiadać. Nigdy nie powinniśmy występować przeciwko osobom, które nas wybrały, dzięki którym tu jesteśmy, które powinniśmy reprezentować - zaznaczyła.

Jedna z protestujących w Sejmie Iwona Hartwich powiedziała, że decyzja o wyciągnięciu konsekwencji prawnych wobec posła jest podjęta przez wszystkich rodziców, którzy demonstrują w parlamencie. - Nie zgadzamy się na takie traktowanie, nazywanie nas zwyrodnialcami... Ciężko to komentować - mówiła.

Adwokat Jarosław Kaczyński zwrócił uwagę, że został poproszony przez protestujących rodziców o pomoc w złożeniu aktu oskarżenia wobec posła. - Za jego słowa niegodne parlamentarzysty, ale także zwykłego człowieka w stosunku do osób protestujących - powiedział.

- Złożyłem w sądzie rejonowym dla Warszawy Mokotowa prywatny akt oskarżenia w imieniu wszystkich rodziców protestujących w Sejmie. A następnie złożyłem wniosek na wyrażenie zgody na pociągnięcie pana posła Jacka Żalka do odpowiedzialności karnej - mówił.

Zwrócił się do posła Żalka: - Jeżeli ma pan jeszcze honor polskiego obywatela i parlamentarzysty, proszę o zrzeczenie się immunitetu i występowanie w tej sprawie z otwartą przyłbicą - podkreślił. Wyraził nadzieję, że PiS nie będzie chronić swoich posłów za immunitetem.

Rodzice i opiekunowie osób niepełnosprawnych protestujący od 18 kwietnia w Sejmie domagają się realizacji dwóch głównych postulatów. Chodzi o zrównanie renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy. W środę Sejm uchwalił ustawę, która zakłada, że renta socjalna wzrośnie z 865,03 zł do 1029,80 zł. Nowa regulacja ma wejść w życie 1 września 2018 r. z mocą od 1 czerwca.

Drugi postulat to wprowadzenie dodatku "na życie", zwanego też "rehabilitacyjnym" dla osób niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie. Protestujący przedstawili w poniedziałek kolejną propozycję w tej sprawie: od września 2018 r. 250 złotych, od stycznia 2019 roku – dodatkowo 125 złotych i od stycznia 2020 r. również 125 złotych, co dałoby w sumie 500 złotych.

Protestujący podkreślali w ostatnich dniach, że ustawa dot. szczególnych rozwiązań dla osób o znacznym stopniu niepełnosprawności nie spełnia ich postulatu dodatku rehabilitacyjnego w postaci 500 zł gotówki. Propozycję rządu nazywali "manipulacją" i podkreślali, że oczekują "żywej gotówki", nie zaś świadczeń rzeczowych.